Zamknięty w obelisku snu, na tarasie ciszy,
za kolumną oddechu uśpionej znojem żony,
tak oto w kuchni zasnął cały dzień.
Brykający konik z miodowego piernika,
nawet on się poddał sennemu marzeniu.
Siedzę z pestką liczi w zaciśniętej dłoni,
i chcę zostać,
czuwać,
ale kolej na mnie.
Powoli się osuwam,
nadchodzi ogrodnik nocy,
i podwozi moje ciało do ciepłego łóżka.




Komentarze
Pokaż komentarze