cierpię na niedobór metafor
jak anemik w pędzie za żelazem
poszukuję w tęsknocie ozdrowieńczych przenośni
szukam rozpaczliwie porównań
w trawie słów
podobne uczucie paniki towarzyszyło mi gdy
szedłem na łowy ścigając czterolistną koniczynę
ganiałem za nią po trawnikach w cieniu mokotowskich bloków
nie muszę dodawać że nigdy jej nie znalazłem
wysyp nazw zdań motywów jak echo
wspomnień z elektryzującego
dzieciństwa następuje po silnym
bodźcu którego sobie nie życzę
i wtedy właśnie się pojawiają
jeziora marzeń doświadczeń
i oczekiwań okazują się być dzisiaj
kałużami
do tego płytkimi




Komentarze
Pokaż komentarze