mironq mironq
112
BLOG

Na czyjej nienawiści budować?

mironq mironq Polityka Obserwuj notkę 0

Wszystkim zabiegającym o poparcie dla określonej partii, wszystki deprecjonującym dokonania przeciwników politycznych, wszystkim - niezależnie od poglądów czy przekonań - chodzi o jedno, o dobro Polski.

Zastanawiam się jednak, czytając sporo notek i komentarzy na Salonie, czy aby to dobro Polski nie zostało zamienione na dobro "mojej Polski", czyli takiej, jakiej ktoś chciałby widzieć. Osobiście większość tych obrazów zawartych w notkach odbieram jako przerysowane, mające adwersarzom pokazać, że w tej "właściwej" Polsce nie ma dla nich miejsca.

- To jest moja Polska i już! - Ty spadaj!

Sympatie partyjne są pochodną zdefiniowania swojej postawy wobec rzeczywistości - tak przynajmniej powinno być. Jeśli ktoś ma poglądy definiowane przez siebie samego jako lewicowe, rozgląda się za partią głoszącą podobnie zdefiniowane poglądy, co wcale nie znaczy, że ze wszystkimi tezami danej partii się zgadza.

Podobnie ktoś, kto bazuje na prawicowych, konserwatywnych wzorcach nie jest w stanie poprzeć bezgranicznie jakiejś partii tak, by sensownie rozmawiając z człowiekiem o zupełnie innym światopoglądzie  w imię dobra partii odmówić mu racji nawet wtedy, jeśli z daną racją się zgadza.Przeważnie jeśli już do takiej rozmowy dochodzi, to jest to raczej wymiana ciosów, niż argumentów. I to z obu stron.

Rozglądałem się ostatnio wśród swoich znajomych, z których większość nie wybiera się na wybory, kto ma jakie sympatie polityczne. I w zasadzie nikt nie był mi w stanie jasno się określić. Wszyscy chcą jednego. Spokoju i stabilizacji. Pewnie, że każdy chciałby jak najmniejszych podatków. Ja zresztą też. Ale poza tym mało co ludzi w moim wieku interesuje. No, może jeszcze to, żeby przepisy nie zmieniały się tak szybko.

Z rozmów wyszedł jeden wniosek:    - Pozwólcie ludziom pracować!

A gdzie polityka?

- Żeby zajmować się polityką - rzekł mój znajomy - musisz kogoś nienawidzić.

- Ale kogo? - spytałem wiedząc, że z tą nienawiścią to nie taka prosta sprawa.

- Nieważne kogo! Musisz jedynie pamiętać, że raz obranej linii nie możesz zmienić. Nawet skrzywić lub zakręcić, bo nazwą cię odszczepieńcem. Kumasz?

- Co mam nie kumać jak kumam. To tak jak wśród kiboli.

- No, coś w tym guście. Tamtym masz życzyć, żeby sobie nogi połamali...

- A jak dobrze grają?

- To masz gwizdać! Pamiętaj! Jak nie masz argumentów, to rób dużo hałasu...

 

 

Nie posłuchałem. Nie będę robił hałasu o nic. Wszak ludzie nie kibicujący którejś drużynie są na stadionie ewenementem - może jednak warto, żeby "niedzielnych" kibiców było coraz więcej? Zawszeć kibicują temu, kto ładniej gra...

 

Też mam swoje przekonania. A jak!? Jakie? Rzekłbym był, że konserwatywno - liberalne, choć liberalizm tak się ostatnio zdeprecjonował i wypaczył, że naklejkę "LIBERAŁ" mogę przykleić na lodówke, żeby mi dzieci lodów nie wyżerały. ;-)

Czy o dobro Polski mi chodzi? Jak najbardziej i ufam, żew zaciekłości dyskusji ten i ów mi o tym przypomni.

 

mironq
O mnie mironq

Godzenie psa z kotem nie jest żadnym problemem. Dziwię się, że niektórzy chcą im coś tłumaczyć, miast po prostu zwierzęta rozdzielić.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka