Jestem debilem - powiedział wiadomo kto, wiadomo gdzie, wiadomo komu i wiadomo po co. Okazuje się jednak, że ten debilizm to nie żaden taki tam zwykły debilizm, który dotyka prostych ludzi, ale GŁUPOTA SALONOWA. Termin ten zaproponował psychiatra i neurolog Alfred Hoche na określenie debili, którzy na tyle opanowali trudną terminologię, że niektórzy mogli debila uznawać za osobę inteligentną. Ten rodzaj debili mógł przebywać na salonach. Michał Wiszniewski poświęcił problemowi głupoty już w roku 1837 swe dzieło "Charaktery rozumów ludzkich". Może jednak debila w tym przypadku zastąpić głupiec płaczliwy. Tylko po kim dziedziczone - mieczu czy kądzieli? Cholerka. A może tylko półgłupiec?... Musze jednak bardziej wgłębić się w rozważania dziekana filozofa z UJ.
1325
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (3)