Głosy oburzenia wobec słów papieża pochodzą przede wszystkim z Europy. W Polsce zdarzają się też dość dosadne komentarze pod adresem Franciszka, lecz z rzadka, gdyż w naszej mentalności krytyka papiestwa jest niedozwolona. Nawet katolicy zapominają, że obowiązujący ich dogmat o nieomylności papież dotyczy tylko sytuacji, kiedy Głowa Kościoła wypowiada się w sprawach doktrynalnych. Bałwochwalczy momentami wręcz stosunek do Jana Pawła II sprawił, iż każde słowo następnych papieży chcielibyśmy uznawać jako święte, dlatego jeżeli jakaś opinia obecnego papieża nie przystaje do naszego oglądu rzeczywistości, powstaje bolesny dysonans poznawczy. Jan Paweł II niewątpliwie wniósł wiele w życie Kościoła, ale też całego świata. Niestety, większość ludzi podobnie podchodziła do nauczania, refleksji i twórczości JP II, jak do fascynacji na przykład kremówkami wadowickimi. I nagle mnóstwo osób zaczęło się nimi zajadać.
Kłopot dla nas stanowi w znacznej mierze, że Franciszek nie myśli jak przywódca państwa. Nie posiada zmysłu politycznego Jana Pawła II - papież z Polski przez niektórych był nazywany nawet "strategiem". Ponadto dla Franciszka chyba każdy przywódca kraju kojarzy się z aparatem ucisku i z tego powodu ten papież raczej nie brata się z nikim (pomimo iż spotyka się właśnie z takimi zarzutami). Natomiast Franciszek próbuje wobec państw totalitarnych prowadzić politykę łagodną, mając świadomość, iż realnie nie dysponuje żadną formą siły.
Papież Franciszek wydaje się być na wskroś uczciwym człowiekiem, nie przejawia żadnych talentów aktorskich, nie udaje, nie ma w nim przebiegłości. Czasem nawet ociera się o przeciwną skrajność - czyli naiwność. Bywa, że może mylić się w rozmaitych opiniach, ale wówczas potrafi przyznać się do własnych błędów czy słabości. Może warto zacząć traktować wypowiedzi Franciszka jako głos w publicznych dyskusjach, zamiast jako wszystko wiedzącą "wyrocznię". By oddzielić papieża w roli autorytetu dla katolików, wynikającego z funkcji tzw. "Kościoła nauczającego" - co ma miejsce w ściśle określonych przypadkach (wynikających z katechizmu) - od papieża obecnego w codziennych dyskursach. Mamy obecnie papieża - publicystę. Skoro nie ma spiżowych pomników Franciszka, czy dlatego tak trudno Polakom uznać tego papieża również jako "naszego"? Poza tym pochodzi z naprawdę dalekiego kraju...
Rafał Osiński



Komentarze
Pokaż komentarze (2)