Sikorski o Nawrockim: "Sutener czy alfons?". Jest reakcja otoczenia prezydenta

Redakcja Redakcja Prezydent Obserwuj temat Obserwuj notkę 159
Radosław Sikorski skomentował trwający proces między Karolem Nawrockim a Onetem, puszczając oko do radykalnych wyborców Koalicji Obywatelskiej. Ci w sieci wyzywają od kampanii obecnego prezydenta od "alfonsów", "sutenerów" i "ćpunów". Szef MSZ zasugerował ironicznie na portalu X, że głowa państwa dopuszczała się poważnych przestępstw. W odpowiedzi minister mógł przeczytać od jednego ze współpracowników Karola Nawrockiego, że jest chamem.

Z artykułu dowiesz się:

  • Co Radosław Sikorski napisał w serwisie X o prezydencie
  • Jak odpowiedział mu minister Marcin Przydacz
  • Co zeznała w sądzie Natasza Geldon
  • Kiedy sąd przesłucha Karola Nawrockiego

Awantura w sieci po wpisie szefa MSZ. Przydacz odpowiada

W środę 28 października Radosław Sikorski zamieścił krótki, lecz wyjątkowo dosadny wpis na platformie X. Szef dyplomacji nawiązał w nim do kwestii poruszanych podczas wtorkowego posiedzenia sądu. Sikorski zapytał: "Prawidłowo mówimy sutener, stręczyciel czy alfons?”. Zaledwie kilka godzin później szef MSZ złożył na portalu X kondolencje ofiarom wypadku kolejowego w Hiszpanii. 

 

Słowa ministra wywołały burzę. Współpracownicy Karola Nawrockiego zareagowali niemal natychmiast. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz opublikował dosadną ripostę. Zapytał w stylu Sikorskiego, nie dopisując, o kogo chodzi: "Prawidłowo mówimy cham, prostak czy prymityw?”.

 


Do sprawy odniosła się także dyrektor biura Karola Nawrockiego Agnieszka Jędrzak. Wskazała, że poziom debaty publicznej obniżają poranne publikacje szefa dyplomacji. - Rozumiem, że instrumentarium dyplomaty zawiera m. in. intrygę, manipulację i kłamstwo, i te w powyższym wpisie znajdziemy. Jednak powinno ono zawierać także takt i kindersztubę, nie wspominając o poszanowaniu dla osób pełniących najwyższe urzędy w państwie - a tych próżno we wpisie Ministra Spraw Zagranicznych szukać. Drodzy Państwo, wszystkie standardy upadają - napisała. 

 


Zeznania byłej pracownicy Grand Hotelu

Bezpośrednim tłem dla wymiany wpisów stała się wtorkowa rozprawa przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Wczoraj odbyła się pierwsza jawna dla publiczności rozprawa w procesie cywilnym wytoczonym przez Karola Nawrockiego wydawcy portalu Onet.

Wcześniejsze posiedzenia od połowy września toczyły się z wyłączeniem jawności. Przed sądem zeznawała Natasza Geldon, która w latach 2006–2007 pracowała przy recepcji i monitoringu ochrony sopockiego Grand Hotelu. Kobieta była jedną z informatorek autorów głośnego materiału prasowego.

Geldon zeznała, że po powrocie Karola Nawrockiego na dół zapytała go o zaobserwowaną sytuację. Jak relacjonowała, miał odpowiedzieć, iż można sobie dorobić, doprowadzając dziewczyny do gości hotelowych. Według jej słów zapytał także, czy ona sama chce wziąć w tym udział, na co odmówiła.

Kobieta zaznaczyła również, że nie znała tożsamości towarzyszących Nawrockiemu osób. Nie miała stuprocentowej pewności co do ich profesji i nie widziała przekazywania pieniędzy ani świadczenia usług seksualnych. – Według mojej wiedzy to był układ typu alfons i prostytutka – zeznała, tłumacząc, że wniosek o prostytucji oparła na późniejszej rozmowie z Nawrockim, w której jako ochroniarz miał zaproponować dorabianie na przyprowadzaniu dziewczyn do pokoi hotelowych. Dopytywana przez sąd odparła, że "nie ma wiedzy", czy faktycznie osoby te pełniły taką rolę. Sędzia zwróciła uwagę, że w artykule Onetu sprzed ponad roku jako informatorka Geldon była bardziej stanowcza.

Drugi ze świadków wezwany przez adwokatów prezydenta, pracownik ochrony Grand Hotelu sprzed 20 lat, zaprzeczył, by kiedykolwiek Nawrocki sprowadzał prostytutki lub oferował pieniądze za tego typu usługi. Stwierdził też, że nie było procederu sutenerstwa w ośrodku, choć pojawiały się w nim panie do towarzystwa.  

Geneza procesu i publikacja portalu Onet

Proces cywilny dotyczy materiału śledczego opublikowanego przez portal Onet 26 maja 2025 roku, podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi. Artykuł "Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu” przygotowali dziennikarze Jacek Harłukowicz oraz Andrzej Stankiewicz. Miał on być jednym z serii nieprzychylnych dla ówczesnego kandydata na prezydenta. Dotąd - po upływie 1,5 roku - nie ukazało się więcej publikacji tego duetu dotyczących przeszłości Nawrockiego. 

W tekście zarzucono Nawrockiemu, że pracując około 20 lat wcześniej w ochronie sopockiego Grand Hotelu, miał uczestniczyć w procederze sprowadzania prostytutek dla gości. Autorzy oparli te zarzuty na relacjach osób przedstawianych jako byli koledzy Nawrockiego z hotelowej ochrony.

Po publikacji Nawrocki zaprzeczył opisanym zarzutom i zapowiedział kroki prawne. – Za ten stek kłamstw i nienawiści pozwę Onet w trybie cywilnym o ochronę dóbr osobistych, a także złożę prywatny akt oskarżenia w trybie karnym – oświadczył wówczas Karol Nawrocki.

Pozew przeciwko spółce Ringier Axel Springer Polska, wydawcy portalu Onet, dotyczy ochrony dóbr osobistych i żądania przeprosin za naruszenie czci oraz godności. Proces w tej sprawie ruszył 15 września. 

Sąd wzywa Karola Nawrockiego na przesłuchanie

Podczas wtorkowego posiedzenia zapadły decyzje dotyczące dalszego biegu postępowania. Prowadząca sprawę sędzia Aleksandra Orzechowska z Sądu Okręgowego w Warszawie wyznaczyła kolejny termin rozprawy. Sędzia odroczyła rozprawę do 18 stycznia. Tego dnia sąd ma przesłuchać Karola Nawrockiego w charakterze strony. Przesłuchanie ma odbyć się w trybie hybrydowym. Sędzia zobowiązała powoda do osobistego udziału, stacjonarnie lub zdalnie, pod rygorem pominięcia dowodu z jego zeznań.   


Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj159 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (159)

Inne tematy w dziale Polityka