Mam dosyć tego głupiego gadania o konieczności podwyższenia wieku emerytalnego. Główna teza, jaką się lansuje jest taka, że emerytury składają się ze składek osób aktualnie zatrudnionych. Albo nawet wyłącznie. Te wszystkie tabelki, że teraz na jednego emeryta pracuje trzech "produkcyjnych", a w przyszłości będzie tylko jeden -są bzdurą. To takie gadanie, że podatek drogowy idzie na budowę dróg, a podatek od posiadania psa - … ciekawe gdzie.
Chyba jeszcze nie wszyscy zauważyli, że mamy XXI wiek. A przecież już w XIX zauważono, że zdobycze techniki pozwalają eliminować ludzi z rynku pracy. Jedna zbieraczka do ziemniaków zastąpi pracę kilkudziesięciu osób, da im dochody z tych ziemniaków, a zapotrzebowanie na ziemniaki się nie zwiększy o ile nie zmaleje.
Deficyt pracy zaczął się na dobre w XX wieku i będzie już tylko rósł. Bezrobocie jest tego naturalnym skutkiem. Nie zmieni tego faktu wymyślanie nowych zawodów. Doradca czy menager czy inżynier gotowania na gazie tego nie zmieni. To nie są zawody, które przyczyniają się do wzrostu przychodu gospodarczego.
Wiek emerytalny powinien być stopniowo obniżany, a nie podwyższany.
A już działania premiera napawają mnie zdecydowanym obrzydzeniem. Nie dosyć, że podwyższa i zrównuje wiek emerytalny z powodu niezadowolenia Komisji Europejskiej faktem, że w Polsce jest on niższy niż w innych krajach europejskich, to jeszcze robi to jak sam się wyraża -soute i markuje pracę. A w Polsce idzie obraz strasznie zapracowanego premiera, takiego co to załatwia i konsultacje międzypartyjne i przy okazji społeczne i jaki przy tym zabiegany, że ojej, bo w telewizji go pokazują..
A może by tak popracować nad reformą administracyjną. Ale to by trzeba rzeczywiście popracować, by tę armię urzędników, która pochłania połowę budżetu tak zwolnić, by część narodu, którą ona stanowi nie umarła z głodu.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)