„To pierwsze posiedzenie Rady Europejskiej, po tym jak Lech Kaczyński ratyfikował traktat lizboński. Prezydent chce skorzystać z okazji, by pojawić się na nim jako polityk, który dotrzymał słowa i po irlandzkim referendum podpisał dokument.”
Autentycznie boję się o Pana Prezydenta. Co teraz, po podpisaniu, przeszkodzi tym wszystkim strasznym zachodnim przywódcom powiedzieć Lechowi Kaczyńskiemu co o nim myślą?
Cała nadzieja w premierze. Tusku musisz! Obronić nieboraka.
Nasz nadęty majestat wygląda tak:



Komentarze
Pokaż komentarze