Trzeba być kretynem, żeby polityką się interesować - ulotną w końcu rzeczą i sterowalną.
Przeczytałem Freemana i odechciało mi się pisać w ogóle. Miałbym komentować jakieś ruchy pacynek? Podniecać się dzwoneczkami?
Przełączyłem się tedy na Majchrzaka i muszę powiedzieć, że jak najgorsze wrażenie: dał się takiej dupie - Miecupie zapędzić w idiotyzm i litości lub niezgułatowości WSIoka zawdzięcza Krzyś, że go nie dobito... Wyszło mu nagle w rachunkach bowiem, iż ludzie nie mają wystarczającej kasy na wolność wyboru anteny satelitarnej niezbędnej do oglądania wschodów/zachodów słońca... w telewizorze, bo tak Miecugow robi, bo to jest trendy, i to jest in, i tu zamiast majchra, Krzysio banana wyjął...
Ja go rozumiem, bo po wyglądzie i zachowaniu widać, że nikt za nim nie stoi, że sam się ostał, więc ratuje się "minimalizmem" tudzież grabką pośpiesznie do Oficera Wywiad Prowadzącego na koniec wyciągniętą; cholera: szkoda mi sie go zrobiło przez sekundy dwie.
Ale.
Krzysztofie Majchrzaku: niepotrzebnie chciałeś zmieścic w tych kilkunastu minutach porannego wywiadu wszystko. Tam z wielkim trudem zmieściłoby się najwyżej jedno i taką strategię obrać trzeba było. A Ty chciałeś wszystko...
Rozumiem Cię doskonale, jestem taki sam. Rozumiem, lecz pochwalić nie mogę.
Ale to chyba dobrze?
W końcu to Ty masz prawdę.


Komentarze
Pokaż komentarze