Żal było wczoraj patrzeć na ministra Ziobrę. Owszem, nadrabiał miną, zapowiadał nieskładanie broni, zaś słowa 'konsekwencja' i 'determinacja' gościły w co drugim wypowiadanym przez niego zdaniu - jednak chyba nikt nie miał wątpliwości, że to już koniec. Usłyszeliśmy oczywiście, że to wina SLD oraz *wink wink* tego, że Mazur jest agentem CIA. Sam minister, tak chętnie obciążający innych 'moralnymi zbrodniami', nie miał sobie nic do zarzucenia.
Co o porażających dowodach sądzi amerykański sąd?
"Sądowi przedstawiono streszczenia zeznań, nie same zeznania. Sąd nie wie więc, co p. Zirajewski mógł a czego nie mógł powiedzieć podczas przesłuchań. Ponadto, niektóre fragmenty zawierają oczywiste (choć mało ważne) błędy. Dla przykładu, jeden z dokumentów mówi że przesłuchanie rozpoczęło się 9 września 1999 roku, a zakończyło 9 kwietnia 2002 - jakieś 18 miesięcy po rozpoczęciu; inne rozpoczęło się 9 kwietnia 2002 roku, a zakończyło 9 marca 2002 roku - miesiąc przed rozpoczęciem; [...]
Treść oświadczeń sprawia więcej problemów. Po pierwsze, nadesłane przez rząd dokumenty obejmują 14 oświadczeń Zirajewskiego, zebranych w okresie około 4 lat, kiedy czyta się je razem, zawierają tak dużo niespójności iż trudno sobie wyobrazić by rząd uznał że uprawdopadabniają one tezę o popełnieniu przez Mazura zarzucanego mu czynu. [...]
Wiarygodność Zirajewskiego obniża także fakt, iż kilkakrotnie przyznał on, że kłamał pod przysięgą, albo zmyślił powiązania pomiędzy Mazurem a gen. Papałą; a także że udzielał informacji w zamian za obniżenie mu wyroku w sprawie o morderstwo. [...]"
I tak dalej, i tak dalej. Aż wstyd czytać, jak pięknie się polski wymiar sprawiedliwości podłożył.
W ten sposób życie dopisało ironiczny komentarz do wcześniejszej konferencji premiera, który ujawnił nam, że żyjemy w najlepszych możliwych czasach, w najlepszym możliwym kraju. Oczywiście, podobnie jak w przypadku pierwiastka (o który wcale nie walczyliśmy, walczyliśmy o Joaninę i możliwość blokowania decyzji - chwileczkę, o to też nie walczyliśmy), fanatyczni kibice PiSu już szukają sposobu, by przekuć porażkę na zwycięstwo i ogłosić kolejny sukces Ziobry, bo dzięki temu "wreszcie śledztwo pójdzie właściwym tropem".
Zarówno nasi najlepsi ministrowie, jak i część popierającego ich 'ciemnego ludu' najwyraźniej boją się opuścić Matrixa i zawitać na pustynię rzeczywistości. Ktoś musi wyjąć wtyczkę za nich.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)