W każdym razie odwracanie kota ogonem w krajowych mediach większych i mniejszych całkiem nieźle się udaje jak dotąd.
Zamiast o bujdach Leppera wszyscy dywagują nad autentycznością dowodu Ziobry i mało kto pamięta, że to Lepper płakał, iż nikt go nie ostrzegł i nie ochraniał! Nagle przypomniał sobie, że jednak ktoś go ostrzegł i tak się dziwnie składa, że był to Ziobro!
Młody, rokujący na przyszłość szef ministerstwa, być może najgroźniejszy zawodnik w drużynie PiSu. Nie dość, że skuteczny to i publicznie lubiany Ziobro, któremu w sprawie oskarżeń Leppera wierzy ponad 43% respondentów sondaży (vs. 12 - 13% skłonnych wierzyć Lepperowi czy Kaczmarkowi) ma nagle być szaleńcem, który szepcąc Lepperowi na ucho wysadza w powietrze najważniejsze punkty na czekliście PiSu! Facet sam sobie daje w zęby, czujecie to?
Kto jest taki głupi, by nie widzieć, że idzie gra no uwalenie Ziobry? To coś jak wybicie jedynki, co nie poprawia uśmiechu tym bardziej, że wraz z wywaleniem kreta Kaczmarka dwójki też już nie ma...
Na szczęście Ziobro nagrał i jakoś wątpię, by nikt mu nie włączył właściwego na okoliczność urządzenia, i to tak, jak trzeba. Spoko, już oni mu dali właściwą maszynkę.
Leppera już nie ma. Będzie jeszcze fikał, ale nie ma go już, i on o tym wie. Realizowana przez niego strategia zakłada jednak, że nie pójdzie na dno sam. Trafiło na nr.1 na liście PiS - Ziobrę, z którym być może są już gotowe reklamy wyborcze... Dziwi to kogoś?
47
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)