http://img147.imageshack.us/img147/1184/tuskizbrodniarzepdr4.jpg *
Swego czasu, jak jeszcze byłem uczniem jednego z gdańskich techników, moja szkoła urządziła coś, co (o ile mnie pamięć nie myli) nazywało się dniem europejskim. Zaproszeni byli tacy znamienici goście jak Edmund Wittbrodt (dobrze napisałem jego nazwisko?;)) i wtedy jeszcze nie premier, a jedynie przewodniczący PO, Donald Tusk (był to zdaje się początek roku 2003 - ciemne czasy protoplasty dzisiejszego rządu Leszka "Gruszki na wierzbie" Millera). Okoliczności, które towarzyszyły tej imprezie były dość smutne, ponieważ szkole groziła likwidacja i łapano się wszelkich sposobów, aby przekonać włodarzy miasta Gdańska (kolega Donalda, Żelazny Paweł Adamowicz wtedy też był preziem miasta wojewódzkiego wraz ze swoimi fumflami, panem Nocnym i Mincewiczem). Pamiętam jak chodziliśmy od jednego radnego do drugiego, żeby się za nami wstawił, urządzaliśmy protesty, pikietowaliśmy obrady rady miasta. To jednak temat na inny tekst.
Moja klasa (pozdrawiam serdecznie - wspaniali ludzie) była odpowiedzialna za przedstawienie szczegółów związanych z Wielką Brytanią, czyli literatura, symbole, kuchnia, muzyka itd. Pan, jeszcze wtedy nie premier, Donald Tusk przechadzał się od klasy do klasy z wizytą i krótką rozmową. W końcu przyszedł do nas.Do klasy (wtedy) IV TE 2.
I teraz nastąpi pewien przytyk do umiejętności językowych dzisiejszego Premiera. Gdy wszedł do naszej klasy, powiedział "Hello!". Ładnie się po angielskiemu przywitulił (copyright by StudentiX), na co kolega odpowiedział mu bardziej zaawansowanym językowo przywitaniem. Reakcją Donalda Tuska było zrobienie dużych oczu i powiedzeniu uniwersalnego na całym świecie (obok f*ck): yyyyy...[1]
Dobrze. Na bok złośliwości. Donald Tusk już wtedy pałał ogromną miłością do bliźniego swego, co udowodnił nam robiąc sobie ze mną i czterema moimi kolegami pamiatkowe zdjęcie. Po długim oczekiwaniu na niego w jednej z sal, ujawnił nam swoje uczucie, i dał nam taka pamiątkę. Ukochany Przywódca. W 2005 roku odwdzięczyłem się tym samym uczuciem i oddałem głos na Donalda Tuska w obu turach wyborów prezydenckich oraz na PO w wyborach parlamentarnych. Miłość.[2]
A szkołę rok później i tak zamknęli ("przenieśli do szkoły o innym profilu"), akurat po mojej maturze. Pan Mincewicz później beknął za jakąś przewałę, a do dymisji podał się Nocny. Nie pamiętam o oc poszło, ale cieszyłem się wtedy jak nigdy:D
[1] Teraz na poważnie. Jeżeli ktoś twierdzi, że Donald Tusk zna angielski, to chyba sobie żarty stroi. Zna go tak jak Wałęsa senior. Czyli wcale. Nieznajomość języków można wybaczyć, ale urządzanie sobie szopy z protokołu dyplomatycznego, to kompromitacja tego Pana i urzędu, który sprawuje.
[2] Tej decyzji będę żałować do końca życia i chyba jeden dzień dłużej. Jak mam za coś trafić do piekła to chyba za to właśnie.
* Zamazałem twarze kolegów:)


Komentarze
Pokaż komentarze (5)