Tak. Dziś Kim Dzonk Il, władca abolutny Korei Północnej, świętuje swoje kolejne urodziny. Chodzą słuchy, że ma już 2000 lat, a jego ojciec, Kim Ir Sen nie umarł jak zwykły człowiek, jeno wstąpił do socjalistycznego nieba (zła nazwa, taka ciemnogrodzka. Raczej powinien być Ponadświatowy Kołchoz) i zasiada po prawicy samego Włodzimierza Iljicza, a Pol Pot jest jego lokajem we wspaniałych komnatach robotniczych baraków Ponadświatowego Kołochozu.
Boski Kim Dzonk, protoplasta naszego Ukochanego Przywódcy o kreskówkowym imieniu oraz nazwisku, będącym angielskim tłumaczeniem słowa cios, ewentualnie kieł, sprawuje wspaniale swe rządu w rewolucyjnym raju powyżej 58 równoleżnika;) Do tego wspaniałego raju dąży również i nasz Ukochany Przywódca publicznie badając sobie swój mocz i grając w piłkę z prostym proletariackim ludem (jak np. Jacek Karnowski;)).
Tak się złożyło, że i ja mam urodziny tego dnia co Kim Dzonk Il. Jako, że jeszcze nie oświeciła mnie kosmiczna energia globalnej rewolucji klasy robotniczej, mogę śmiało powiedzieć, że z okazji 25 urodzin, życzę sobie, aby nasz ukochany przywódca o kreskówkowym imieniu i nazwisku bedącym angielskim tłumaczeniem słowa cios, ewentualnie kieł, jak najszybciej wylądował na śmietniku historii wraz ze swoją socjalistycznie liberalną pseudopartyjką. Even the gods must die*...
*Tytuł utwory zespołu Nile - Even the gods must die; płyta Ithyphalic z 2007 roku. Ludizom o słabym sercu nie polecam;)


Komentarze
Pokaż komentarze (12)