Mainstreamowe media dyskutują, czy Belka jest politykiem, czy nie. Czy jest z lewicy, czy z prawicy. Komorowski bredzi, że to jest świetna kandydatura, bo Belka jest apolityczny. Były premier, wicepremier i minister finansów - apolityczny...
Ale ja nie o tym. To nie ma żadnego znaczenia - czy Belka jest z lewicy, z prawicy, z dołu, czy z góry.
Ważne jest to, że p. Belka jest wysokim funkcjonariuszem Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Organizacji, która nie jest powołana do pomagania krajom biednym, ale do reprezentowania interesów światowej finansjery. Każda pomoc oferowana przez MFW krajom w tzw. kryzysie (kryzysie, który zazwyczaj jest spowodowany działaniem tejże światowej finansjery), jest warunkowana daleko idącymi ustępstwami tych krajów wobec światowej finansery.
I to jest istotne w kandydaturze Belki - będzie on koniem trojańskim w NBP. Czyich interesów będzie bronił? Polskich czy MFW? Takie pytania powinniśmy zadawać.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)