Wszystko jest już jasne. Tak właśnie będzie wyglądał raport końcowy, opublikowany pewnie jesienią, w sprawie przyczyn katastrofy TU154M w Smoleńsku. Pokażą zbitek przyczyn leżących po stronie pilotów (ich decyzja o lądowaniu, ewentualne, albo pewne naciski) plus pewne zaniedbania, błędy po stronie obsługi lotniska. Wybiorą kogoś z obsługi na kozła ofiarnego, posadzą go do aresztu, posiedzi z rok, a potem po kilku latach wypłynie jako deputowany do Dumy (dla niedowiarków - analogia: poszukajcie w googlu, co teraz robi jeden z zabójców Litwinienki).
Dla wątpiących - artykuł dzielnego dziennikarza śledczego z Wyborczej: wyborcza.pl/1,75478,8210968,Smolensk_zapala_swieczki.html. Po 4 miesiącach ciężkiej pracy udało mu się dotrzeć do kluczowych specjalistów rosyjskich ze Smoleńska, w tym niejakiego Amielina, znanego od 10 kwietnia na smoleńskim forum. Tenże dzielny dziennikarz z Czerskiej cieszy się, że miejsce katastrofy jest ładnie uporządkowane i zaorane. Biadoli na rosyjską babuszką, która nie dowierza, że my Paliaki podejrzewamy ją o spowodowanie jakichś mgieł.
Specjaliści powołani w tekście przez dziennikarza GW orzekają, że podstawową przyczyną był błąd pilotów, ale dopuszczają również błędy po stronie rosyjskiej. Trzeba było 4 miesięcy, żeby Czerska uznała, że dłużej nie można ludziom wpierać winy pilotów, więc będzie teraz dopuszczać lekkie błędy rosyjskie. Oczywiście błędy i zaniechania - nie umyślne działanie...
Stawiam dolary przeciw orzechom, że taki właśnie będzie raport końcowy wszystkich komisji polskich i rosyjskich.
P.S. Jeszcze na zakończenie chciałbym odpowiedzieć tej babuszce z tekstu - naprawdę nie podejrzewamy Ciebie babciu, ani Rosjan o spowodowanie katastrofy. My tu w Polsce odróżniamy sowieckie organa od zwykłych ludzi rosyjskich...


Komentarze
Pokaż komentarze (10)