Od kilku dni, równocześnie we wszystkich "zaprzyjaźnionych" (czytaj: reżimowych) mediach słowa obrońcy krzyża zaczęły się pojawiać w cudzysłowiu, ewentualnie obrońców krzyża zaczęto nazywać: "osoby nazywające się obrońcami krzyża", "samozwańczy obrońcy krzyża", "tzw. obrońcy krzyża". Wygląda mi na to, że mamy jakiegoś centralnego Goebbelsa w Polsce, który tworzy nam matrix. Wszystko po to, żeby w świadomości społecznej oznaczyć tych ludzi, jako "nieprawdziwych katolików", co w powiązaniu z wypowiedzią prymasa pozwoli katolikom podjąć jedyną słuszną decyzję i określi im prawidłowy pogląd.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)