Wielkie oburzenie w Rzeczpospolitej nastało po wygwizdaniu Tuska na zjeździe NSZZ Solidarność 30 sierpnia.
Dlaczego?
Dlaczego słuszne wygwizdanie najbardziej nieudolnego szefa rządu w historii wszechświata (w jednym jest tylko dobry - w manipulacji) przez związek zawodowy, czyli robotników wydymanych przez "elity", które Tusk reprezentuje, jest czymś dziwnym i oburzającym?
Dlaczego burdy durnego motłochu prowadzonego przez zakompleksionego idiotę z plastikowym pistolecikiem, podczas których atakowani są spokojni ludzie - nazywane są przez tegoż szefa rządu wesołym happeningiem?
Ile jeszcze wody musi w Wiśle upłynąć, żeby w Polsce rzeczy nazywane były po imieniu?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)