Wielce łaskawie panujący nam premier Tusk stwierdził wczoraj, że Rosja nie może liczyć na ekstradycję Zakajewa. Dlaczegóż to panie Donaldzie? Co takiego stoi na przeszkodzie wydania "międzynarodowego terrorysty" i "bandyty" (cyt. za rosyjskimi politykami i mediami) naszemu nowemu sojusznikowi i przyjacielowi Putinowi?
Czy pan Tusk nie obawia się gniewu Putina i osłabienia postępującej normalizacji i ociepleniu wzajemnych stosunków tak bardzo przecież zdewastowanych przez nieodpowiedzialną i awanturniczą politykę Lecha Kaczyńskiego i rządu PiS?
Czyżby odpowiedź na te pytania kryła się w umowach i konwencjach międzynarodowych podpisanych i ratyfikowanych przez Polskę, a dotyczących praw człowieka? W postępowaniu ekstradycyjnym sąd powoła się na tzw. przeszkody ekstradycyjne www.palestra.pl/index.php, które zabraniają ekstradycji jeżeli zachodzi obawa, że w państwie żądającym wydania może dojść do naruszenia wolności i praw osoby wydanej. Jakich praw i wolności? A choćby prawa do rzetelnego procesu i obawie poddania go torturom (wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8390428,Amnesty_International__Polska_nie_moze_wydac_Zakajewa.html.
Po cóż tracę swój cenny południowy czas na napisanie tej notki?
Żeby zadać Tuskowi pytanie (zdaję sobie sprawę, że jest to pytanie retoryczne):
Skoro posiada wiedzę na temat nierzetelności rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości, która to nierzetelność jest oczywista i znana na całym świecie, i z tego powodu uważa, że nie wolno wydać Zakajewa Rosji - DLACZEGO, DO KURWY NĘDZY, ZGODZIŁ SIĘ BEZ ŻADNEGO SPRZECIWU, ABY TEN NIERZETELNY ROSYJSKI WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI PROWADZIŁ JEDYNE* ŚLEDZTWO W SPRAWIE KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ?
* edit - jedyne, które faktycznie ma wpływ na wyniki - posiada w ręku wszystkie dowody i może nimi swobodnie dysponować. Polska jest tylko petentem.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)