Tusk jest już skończony. Pytanie tylko jak skończy.
Mąż Danuty Holeckiej zatrzymany na cmentarzu w Warszawie, Holecka zapłakana, mąż w karetce, ludzieeeee.
Lekki tam chaos panuje ale w skrócie:
- wersja policji jest taka, że stanął na zakazie, a gdy chcieli go pouczyć i wylegitymować, on odmówił więc „podjęli czynności”, finalnie skuli go w kajdanki
- z kolei według Holeckiej został rzucony na ziemię a jego szyja była dociskana kolanem, dlatego przyjechała karetka bo źle się poczuł, dodatkowo według niej wyglądało to jak celowe wybranie ich, bo inne samochody też tam parkowały a w/g świadków aż 7 innych pojazdów
- aktualnie wyszedł już z karetki, policja skieruje wniosek do sądu o ukaranie, policja na początku nie chciała wydać protokołu z zatrzymania, po chwili kłótni zmienili zdanie i wydadzą
Co takiego musiał zrobić, że policja rzuciła go na ziemię i do radiowozu w celu ustalenia tożsamości prowadzili w kajdankach?
Można Republiki nie oglądać, ale nie można być ślepym na regularne, wielomiesięczne opresje tych mediów ze strony służb rządowych
Pan policjant zadowolony z siebie że zrzucił na chodnik męża Panu HOLECKIEJ, przyduszał go kolanem i zakuwał w kajdanki, za to że mąż Pani Danuty nie zauważył znaku - niezarejestrowanego na prywatnej drodze - i źle zaparkował.
Zróbmy mu rozgłos! Będzie bardziej zadowolony
ps.
Wczoraj, w tłumie przed TK, człowiek w kominiarce, z nożem i bronią. Gdy został poproszony by się nie maskować uciekł do, stojącego niedaleko, policyjnego auta. Takich prowokacji 11 listopada będzie dużo więcej. Mamy w pamięci "kontrolowane" podpalenie budki czy wozu TVN.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)