kanap kanap
986
BLOG

Publiczne obrady Joanny Kluzik-Rostkowskiej z Kaczyńskim.

kanap kanap Polityka Obserwuj notkę 11

            Obiegowa opinia z mainstream-owych mediów, gazet - prezes PiS Jarosław Kaczyński jest szaleńcem, zwariował, oszalał, jego mózg uległ nieodwracalnej korozji. Oczywiście przybrane jest to wwykwintne inkrustacje, obłożone różnymi kwietnymi bukietami i podane do konsumpcji społeczeństwu. Efekt widać w komentarzach pod artykułami o prezesie bądź posłach PiS w poczytnych portalach informacyjnych. Szambo przy tym to perfumeria. Nuda,w polskim reżimowym przekazie bez zmian. Przynajmniej od 2005 roku. Dużo ciekawszym tematem jest znalezienie odpowiedzi na pytanie,w co grają: Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Poncyljusz, Elżbieta Jakubiak i Marek Migalski. W aktualnym wydaniu „Newsweeka” parlamentarzystka PiS pani Joanna Kluzik-Rostkowska powraca do szkodliwej publicznej debaty o partii niejako w odpowiedzi na wcześniejsze wywiady w „Rzeczpospolitej” i „Newsweeku” szefa.

 Pozycja na własne życzenie.

           Status pani Joanny Kluzik-Rostkowskiej w ugrupowaniu PiS jest niski. Nie jest toefektem prześladowań przez mściwego, zawistnego, pozbawionego ludzkich odruchów prezesa, aleprzemyślanej, skonsultowanej w gronie przyjaciół jak sądzę linii Kluzik-Rostkowskiej. Posłanka tuż po wyborach prezydenckich miała propozycję objęcia stanowiska wiceprezesa PiS, odmówiła twierdząc, iż nie we wszystkich kwestiach światopoglądowych zgadza się z głównym nurtem partii.”Albo musiałabym mówić językiem partii, kierownictwa, albo musiałabym być nielojalna wobec Jarosława Kaczyńskiego, więc tak naprawdę, w imię lojalności wobec niego, nie chcę stawiać ani jego, ani swoich kolegów w trudnej sytuacji, powiedziałam nie”. Zauważa niezadowolenie szefa partii kwitując „chyba poczuł się tym urażony”. „Myślę, że po prostu osobiście zrobiło mu się przykro, ale nie chcę wchodzić w jego skórę. To nie była przyjemna rozmowa ani dla niego, ani dla mnie też, bo ja po prostu go lubię i nie było mi łatwo powiedzieć nie”. Kolejną ofertą skierowaną na ręce pani posłanki był start w wyborach na prezydenta Warszawy.Po raz kolejny rozczarowuje Jarosława Kaczyńskiego odrzucając taką możliwość. Przyczyn odmowy należy szukać w słowach przyjaciela politologa Marka Migalskiego, obecnie euro parlamentarzysty, który na łamach jednej z gazet stwierdzał, propozycja startu dla Joanny Kluzik-Rostkowskiej była wymierzona w Pawła Poncyljusza i Elżbietę Jakubiak. Coś nadzwyczajnego,każda propozycja dla jednej osoby, pomija inną, odwieczne prawo przyrody, tak samo jak nie można zjeść ciasteczka i mieć ciasteczka, ale tutaj powalającawiara w niecne roszady prezesa. Chciał skłócić przyjaciół i rozbić paczkę. Dzięki wytężonym umysłom, udało się odkryć podstęp i mu przeciwstawić. Nic tylko się śmiać.

Piękna twarz kampanii posępnieje.

            Posłanka zarzuca prezesowi kłamstwo. W wywiadzie dla „Newsweeka” można natrafić na oskarżenia. Szefowa kampanii prezydenckiejzaprzecza słowom Jarosława Kaczyńskiego. I tak nie prawdziwa jest wypowiedz szefa PiS jakoby: „Ktoś z partii wpadł na pomysł by Joanna Kluzik-Rostkowska była szefem sztabu wyborczego. Przystałem na to, sądziłem, że Joanna będzie raczej tylko twarzą kampanii, bo jest wyjątkowo urocza. Później jednak zapragnęła być realnym szefem. Na to też przystałem, choć byłem jej postawą zaskoczony. No i to nie była dobra decyzja”w rzeczywistości zgodnie z słowami parlamentarzystki, walczącej z fałszem w polityce szczególnie mocno z tym zaobserwowanym wewnątrz własnego stronnictwa: „Propozycję usłyszałam od Jarosława Kaczyńskiego. Poprosił, żebym poprowadziła kampanię […].Dodał, że będę realnym szefem. I koledzy to zaakceptowali.”.Kaczyński konfabulował stwierdzając: „Byłem w takim stanie, że - uczciwie mówiąc - to za mnie wymyślano tę kampanię. Byłem w potwornym szoku po śmierci brata, nic gorszego w życiu nie mogło mnie spotkać. Musiałem brać bardzo silne leki uspokajające, co też miało swoje skutki”w istocie: „Mnie Jarosław podczas całej kampanii może raz zasugerował, że bierze jakieś środki farmakologiczne. Widywałam go codziennie i w żadnej mierze nie sprawiał wrażenia osoby, która nad sobą nie panuje. Nie wyglądał na człowieka ubezwłasnowolnionego farmakologię”.    

            Wrodzona skromność pani Joanny Kluzik-Rostkowskiej pozwala nagłębsze konstatacje, otóż „Prezes mógł, jak twierdzi, wygrać wybory. Ciekawa jestem jak?”. Czyżby od początku szefowa kampanii nie wierzyła w możliwość sukcesu? Z jednej strony obrywa Kaczyński za krytykę autorki, reżyserki działań z drugiej przebija brak nadziei na odniesienie zwycięstwa.

Pytanie o przyszłość liberałów.

               Pozostaje jedna fundamentalna kwestia,co dalej z krnąbrnymi posłami? Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują ich rozbrat z PiS. Prezes partii na medialną krytykę, w której główne role świętych, sprawiedliwych, oświeconych obsadzone są członkami liberalnego skrzydła PiS, a szefowi ugrupowaniaprzypada postać czarnego charakteru zakłamanej, szkodzącej stronnictwu, ojczyźnie i światukreatury nie może sobie pozwolić. To zbyt kosztownacena za etykietkę wielonurtowości partii. Nie oszukujmy się partie w Polsce (PO, PiS, SLD) mają wewnętrzne struktury kompletnie nie demokratyczne. Z demokracją jedynie fasadową, dla tych w społeczeństwie, którzy chcą wierzyć w piękno pluralizmu i kunszt oraz doskonałość ustroju, w którym władza należy do narodu.Demokracja w partiach się nie sprawdziła. Ugrupowania, w których członkowie spierają się publicznie postrzegane są, jako skłócone i nie zdolne do rządzenia. Obywatele oczekują jednego, rozsądnego, mądrego głosu płynącego z stronnictw. Jedność, porozumieniem, koncyliacja to słowa kluczowe opisujące partie władzy. Dlatego sprzyja to strukturze, w którejmamy króla (Tusk, Kaczyński, Napieralski)i grono laufrów. Definicja laufra – sługa biegnący przed pojazdem swego pana zwykle torujący lub oświetlający mu drogę. Parafrazując powyższe określenie, posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska najpierw posłusznie wykonywała polecenia panującego, później jednakzbuntowała się, odmówiła realizacji poleceń, wizji wodza (odrzucenie propozycji stanowiska wiceszefa partii oraz kandydata na prezydenta Warszawy) a co gorsze wręczoną pochodnią cisnęła prosto w pojazd prezesa (wywiad dla „Newsweeka”). Takie zachowanie w przeszłości budziło okrutną ripostę króla, łącznie z uśmierceniem zamachowca. 

              Wróćmy z zamierzchłych czasów. Politologdr Wojciech Jabłoński w wypowiedzi dla „Faktu” również nie miał wątpliwości „Czystki w PiS – odejście Kluzik-Rostkowskiej, Poncyljusza czy Jakubiak jest przesądzone. Pytanie tylko, jak to się dokona. Prezes przy układaniu list wyborczych w wyborach parlamentarnych albo w ogóle nie wciągnie ich na listy, albo da im dalekie, upokarzające miejsca.” 

Ostateczne rozwiązanie.

Na koniec pozostają jedynie dwa pytania, na które odpowiem wedle własnego przekonania. Pierwsze, czy posłowie określani, jako liberalne skrzydło PiSmają świadomość tego, co ich teraz spotka? Zbyt długo są w polityce, aby mieć wątpliwości. Jestem pewny, że tak. Wypowiedzi w stylu – „Jarosław Kaczyński prowokuję panią do odejścia z PiS? Mam nadzieję, że nie ma takich intencji” (Joanna Kluzik-Rostkowska), to jedyniekokieteria, swego rodzaju zasłona dymna. Drugie zagadnienie, które wynika z pierwszego to w takim razie,o co toczy się ta gra? Jest jeszcze prostsze od poprzedniego. Zabawa polega na tym,kto pierwszy powie pas i podejmie decyzję, liberałowie czy prezes. Lepiej zostać wyrzuconym z PiS-u, wtedy uzyska się markę męczenników, sierotek skrzywdzonych przez złego Luda (usłużne media już zrobią swoje), co gwarantuje dobry start na przyszłość. Odpowiedni kapitał do negocjacji przy angażu do innych partii lub stworzenia własnego ugrupowania. Wtej grze lepsze karty mają liberałowie. Prezes jest w szachu, usunie, bardzo ucierpi wizerunkowo, pozostawi wewnętrzną opozycję w stosunku do własnego ugrupowania, bardzo źle postąpi.Relegowanie z PiS jednak jest koniecznością!     

Dzisiejsze medialne doniesienia w tym temacie:

- Paweł Poncyljusz w Radiu Zet na pytanie prowadzącej Moniki Olejnik - A nie czuje pan, że Jarosław Kaczyński chce po prostu żebyście odeszli? Odpowiedział: Ja nie mam, nie dopuszczam takiej myśli. Znaczy myślę, że to nie powinno Jarosławowi Kaczyńskiego interesować żeby tacy ludzie, jak Joanna Kluzik-Rostkowska odeszli z partii.     

- „Wprost” Tomasza Lisa podaje, PiS założył po wyborach teczki z hakami na swoich posłów, najwięcej materiałów zostało zebranych na: Joannę Kluzik-Rostkowską, Pawła Poncyljusza, Elżbietę Jakubiak i Zbigniewa Girzyńskiego, teraz są problemy z zamknięciem wyżej wymienionym pisowcom teczek. Oczywiście każdy ma swoją imienną.

  

                                 

 

 

kanap
O mnie kanap

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka