Morderstwo w Łodzi było szeroko pokazywane i komentowane w mediach. Ludzie widzieli jak sprawca Ryszard C. przy radiowozie policji wykrzykiwał: „Chciałem zabić Kaczyńskiego tylko za małą broń mam. Jestem przeciwko pisowi. Chciałem go zamordować.”. Świadkowie zeznawali, iż sprawca wtargnął do siedziby PiSu krzycząc: Zabiję Kaczyńskiego, trzeba powystrzelać pisowców,dokonał tego, czego dokonał.
Obywatele są informowani na bieżąco. Morderca odmawia składania zeznań. Domaga się konferencji medialnej. Milczy. Następnego dnia media głównego nurtu podają, Ryszard C. chciał zabić wcześniej Leszka Millera. W momencie, w którym zabójca milczy inni mówią za niego. W przekazie mainstream-u już nie nienawidzi PiS-u, teraz on szaleje na punkcie każdego polityka. Za parę dni podana zostanie informacja, że działał w porozumieniu z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, aby zwiększyć poparcie dla partii Prawa i Sprawiedliwości. Z resztą już z oburzeniem zostało odnotowane niechlubne zdarzenie zbierania podpisów poparcia dla kandydatów opozycyjnych w miejscu siedziby partii w Łodzi. Wczoraj informację o zeznaniach Ryszarda C. podał również szef MSWiA Jerzy Miller. Na dalszy plam zeszła wypowiedz pracowników biura PiS w Warszawie o sprawcy mordu w Łodzi, wiceprezes PiS Adam Lipiński mówił – „Przypomnieli sobie, że widzieli go w głównej siedzibie na ul. Nowogrodzkiej. - Rozmawiałem z kolegami, po tym jak zobaczyli jego zdjęcie, jedna osoba stwierdziła, że na pewno był na II. piętrze. Awanturował się, był agresywnie nastawiony.Te wypowiedzi najwidoczniej nie zgadzają się z głównym przekazem, który de facto rozmywa odpowiedzialność i ukierunkowanie sprawcy morderstwa na jedną partię.
Prawda to czy kłamstwo, każdy sam musi sobie na to pytanie odpowiedzieć, ja tego nie wiem. Jedynie zastanawiają mnie pewne fakty, ale to nic nie znaczy.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)