Poszukiwania nazwy.
W Internecie rozpoczął się konkurs na najciekawszą nazwę nowo powstałego tworu, którego szefową została Joanna Kluzik-Rostkowska. Tymczasowo określanego, jako stowarzyszenie „Polska jest najważniejsza”. Prowizoryczność obecnego zwrotu wydaje się oczywista, trudności, jakich przysparza nie do przeskoczenia. Duży problem stanowi to, iż wcześniej już dwie organizacje zgłosiły do sądu wnioski o zarejestrowanie pod identycznymi słowami swoich ruchów. Inną niedogodnością będą skojarzenia związane z hasłem przyświecającym Jarosławowi Kaczyńskiemu w czasie kampanii prezydenckiej. Powiązanie owego zwrotu z prezesem Prawa i Sprawiedliwości może okazać się zbyt silne i ograniczyć i tak małe szanse rozłamowców na sukces niemal do zera. Potrzebna jest zmiana nazwy stronnictwa. Przeglądając komentarze internautów pod artykułem na wirtualnej Polsce, zachęcającym do wsparcia nowej politycznej formacji - poprzez podpowiedź nazwy partii -utwierdziło mnie w przekonaniu, iż źle został odebrany ich przewrót, a sieć nie jest obszarem gdzie kakofonia (nieprzyjemne dla ucha połączenie dźwięków) w wydaniu frustratów wzbudza sympatię.
I ty Kowalu przeciwko mnie.
Największym dotychczasowym zaskoczeniem In minus, jest dla mnie przystąpienie do grona koterii (grupa osób związana wspólnymi, ciasno pojmowanymi interesami) europosła Pawła Kowala. Miałem o tym człowieku zupełnie inne wyobrażenie, ale jak to z odbiorem gwiazd programów telewizyjnych bywa (celebry ta programu „Narożnik Newsweeka”) ich czyny a dosadniej kombinacje, krętactwa skutecznie korygują imaginację. Zapewne nie pierwsze i nie ostatnie moje rozczarowanie.
„Własna wola czyni człowieka wielkim lub małym …” – Anonim.
Katharsis w PiS.
Oczyszczanie Prawa i Sprawiedliwości w toku. Ludzie, którzy kamuflowali się w partii zrzucają maski, pozbywają się kamuflażu, wychodzą na światło dzienne. Jeszcze gdzie niegdzie trwają gierki na męczeństwo, bo zawsze lepiej być wyrzuconym niż odejść samemu. Dołączenie do grona cierpiętników Joanny Kluzik-Rostkowskiej, Elżbiety Jakubiak, które przecież „jak lwice broniły w środkach masowego przekazu prezesa”, stanowi pewien etap planu rozłamowców. Kanibalizm polityczny, zniszczenie żywiciela i pożarcie jego ścierwa. Brzmi okrutnie, niesmacznie, odstręczająco, ale w przyrodzie takie zachowania mają miejsce, choćby w wilczym stadzie samiec alfa zawsze może spodziewać się detronizacji.
Współpraca się kończy w momencie przekonania o własnej wyższości. Tak, pycha leży u podstaw podobnych działań, bo w końcu jak ja jestem zbyt silny, aby być rządzonym, podporządkowanym wypowiadam posłuszeństwo. Człowiek jednak rożni się od zwierząt, potrafi w bardziej wyrafinowany sposób niszczyć rywali, inne istoty nie mają takich zdolności do: krętactw, kalkulacji, kantu, kombinacji, konspiracji, konszachtów. Jesteśmy wyjątkowi! Co za optymistyczna konkluzja.
Dlaczego nie dać szansy nowości, świeżości?
Kardynalnym powodem jest notoryczna nieszczerość. Pani Kluzik-Rostkowska jest autorką największego kłamstwa wyborczego (tutaj przewyższa ją jedynie kampania PO z 2007 roku). Zmiana (w kampanii prezydenckiej) cukierkowa prezesa była aż do tego stopnia przesłodzona, że mało, kto w to uwierzył. Sam głosowałem przeciwko Platformie, przeciwko człowiekowi od gaf hrabiemu, wbrew establishmentowi, telewizjom od rana uświadamiających obywateli, dlaczego należy wybrać „Bronka”, przeciwko monopolowi PO w kraju.
To mijanie się z prawdą nadal jest użytecznym narzędziem, również obecnie. W osłupienie wprawiają mnie wypowiedzi rozłamowców wyrażających zdziwienie decyzją prezesa PiS o relegowaniu osób działających na szkodę partii. W końcu cynicznie twierdzą, iż publiczną krytyką broniły prezesa i działały na korzyść ugrupowania. Dlaczego w ich własnych strukturach debata nad kształtem stronnictwa, którego prezesem jest posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska nie toczy się w TVN24, Polsat News, Gazecie Wyborczej czy Wprost? Chętnie posłuchałbym sporów i sprzeczek.
Proszę zakończyć tą błazenadę, maskaradę, kabaret nie kpić z obywateli, tak będzie lepiej.


Komentarze
Pokaż komentarze