Redaktor naczelny „Newsweeka” po raz kolejny manifestuje brak elementarnej znajomości realiów otaczającego go świata, manipulację wydarzeniami i stosuje to, co po Rosyjskiej stronie jest tak wyraźne - przemilczenia nie wygodnych faktów.
Obecnie można się licytować czy większym rozczarowaniem była obrona Jaruzelskiego, kiedy to pan Wojciech Maziarski stanął w szeregu z Michnikiem powtarzając słowa nad redaktora „Odpieprzcie się od Jaruzelskiego”, a może wystąpienie z 2007 roku przeciwko lustracji. Obecnie nie ma złudzeń obrona rządu i raportu MAK jest wyczynem uosabiającym miłostki i sympatie naczelnego „Newsweeka”.
Jak można się dowiedzieć z artykułu „Ciszej nad tym raportem”, chociaż raport MAK jest jednostronny podejmowanie prób zmiany jego zapisów jest przejawem chwycenia za szablę i ruszenia do samobójczej szarży. Krytykując Rosjan według autora pomaga się kremlowi. Trudno w to uwierzyć, iż można napisać większą bzdurę. To tak jak by walcząc o sprawiedliwość i żądając rzetelnego śledztwa niosło się pomoc przestępcy, który dzięki bałaganiarstwu, niekompetencji, stronniczości podczas dochodzenia musi zostać uniewinniony, bo sąd nie ma podstaw, aby go skazać. Lepsza linię obrony władzy przyjął GW i TVN24, tam działania opozycji to akcje polityczne i zimna kalkulacja, gra katastrofą.
Maziarski, jako ekspert od produkcji sztucznej mgły, z pewnością posiadając niezbędne próbki z miejsca katastrofy kategorycznie stwierdza - kwestia produkcji mgły to „androny”. Dodatkowo stopnie naukowe z psychologii pozwalają naczelnemu „Newsweeka” zakomunikować Polakom stan umysłowy osób podejmujących temat zamachu, stwierdza się, co następuje „paranoiczne wizje rzeczywistości”.
Pozostawiając ostatecznie skompromitowanych psychiczną analizą członków partii Prawo i Sprawiedliwość, przystępujemy do projekcji tego, co czytelnicy powinni wiedzieć. Któż inny jak obiektywni, zdystansowani, spoglądający na sprawę z zimną głową mogliby tego dokonać. To my zdrowi psychicznie, pełni władz umysłowych mamy imperatyw, aby stwierdzać: nie było żadnego zamachu, Rosjanie są czyści, skończcie z rusofobią, odrzućcie uprzedzenia, zapomnijcie o historii. Wróć, może za daleko pojechałem. Może tak, a może nie?
Czego dowiadujemy się od Wojciecha Maziarskiego: „spór nie dotyczy istoty sprawy, a jedynie pewnych niuansów”, w końcu piloci wykazali się „ignorowaniem procedur” (sic!!!), a w ostateczności zabiła ich „samobójcza niekompetencja i polityczny konformizm”. Uwaga teraz nastąpi najciekawszy cytat z artykułu pogrążający autora tekstu, który w nie wybrednych słowach broniąc Rosjan szarga część polskich żołnierzy, pilotów: „Jeśli mielibyśmy stawiać zarzut Rosjanom, to taki, że z analogicznych przyczyn nie dość zdecydowanie i jednoznacznie powstrzymywali załogępolskiego tupolewa przed popełnieniem samobójstwa.”. Posiłkując się definicją słowa samobójstwo, za wikipedią samobójstwo - akt celowego, świadomego odebrania sobie życia!!! W związku z tym o czym w ogóle ten człowiek napisał?
W dalszej części Maziarski podaje receptę na placek zakalec z wiśniami, bo tak można ocenić dobre rady kierowane do władz Polski, co należy obecnie uczynić, aby przekonać świat, iż raport MAK-u jest nie kompletny. A Rosjanie nie wiadomo, czemu złamali konwencję chicagowską. Całość wieńczy polewa z apelem, aby nie pozwolić zrobić z polskiego społeczeństwa „antyrosyjskich awanturników”. Ktoś dający przyzwolenie na to aby z pilotów robić samobójców, a z generała alkoholika przejmuje się tym co o nas pomyśli światowa opinia, co za nie konsekwencja. A może się mylę?


Komentarze
Pokaż komentarze