Paweł Wroński dziennikarz GW w tekście Kto się boi Moniki Olejnik demaskuje niegodziwości Kaczyńskiego oraz „prawicowe plujnie", które poruszając się na pasku nad prezesa ochoczo przyłączyły się do niepokojącego uderzenia na dziennikarkę Radia ZET i TVN24. Jako przykład pluja (nie wiem czy ten dziwoląg słowny się odmienia) posłużył autorowi Piotr Semka z biografią pani Olejnik zamieszczoną w poniedziałkowym wydaniu tygodnika „Uważam , Rze”. Przytoczenie życiorysu jest z gruntu obraźliwe i nikczemne. Ciekawe, kto na tę biografie pracował Semka czy sama bohaterka. Lepiej nie wgłębiać się w meandry figur logicznych Wrońskiego bo można zawędrować w ślepy zaułek.
Pan Wroński zauważa rozumne i celowe działania Prawa i Sprawiedliwości w tym przypadku. W końcu dziennikarka TVN nie jest człowiekiem ze stali może pęknąć zacząć ” zadawać pytania z punktu widzenia propisowskiego”, co gorsza wariant, że „mocniej zaatakuje PO” jest również brany pod uwagę. Dodatkowo cwaniaczki z PiS zeszli z linii ognia bojkotując program dziennikarki.
Puenta artykułu zadziwia jak w dobrym Thrill-erze, wcześniejsze dywagacje autora już nic nie znaczą, akcja zmienia się o 180 stopni, działania PiS spowodował „strach mizoginów ” (mizogin – mężczyzna odczuwający wstręt do kobiet). Znów wracamy do starego dobrego pióra, zaburzenia psychiczne u prezesa zdiagnozowane, można udać się na leczenie, w końcu taki specjalista od psychiatrii jak Paweł Wroński wydał werdykt, takich spraw nie należy bagatelizować.
Przyznawać się kto jeszcze ośmielił się podnieść pióro na redaktor Monikę Olejnik ?


Komentarze
Pokaż komentarze (11)