Jeśli założyć, że w rozwiniętej demokracji za najbardziej szkodliwą uznaje się korupcję na najwyższych szczeblach, to CBA powinno być zawsze kierowane przez sprzyjającego opozycyjnej partii (apolityczność w polskich warunkach jest nie jest możliwa, nie na tym stanowisku). Dopóki do władzy nie dojdzie PIS, Kamiński w znaczny sposób zabezpiecza interesy wszystkich Polaków (również zwolenników PO, co zaślepionym trudno zrozumieć). Prokuratura zawsze była i pozostanie uzależniona od rządzących i nie sposób na nią liczyć. Udowodniła to i w poprzednich latach i dzisiaj, np. szeregiem umorzonych spraw przeciwko interesom Grada itp. Jeśli Sawicka stoi dzisiaj przed sądem, to dlatego, że prokuratura nie mogła pominąć twardych dowodów dostarczonych przez CBA. To samo w kilku innych przypadkach. W ten sposób wyłania się konkluzja, że dziennikarze powinni stać murem przy Kamińskim.
Nie jest prawdą, że CBA "zawaliło" aferę hazardową. Kamiński musiał poinformować Tuska o dochodzeniu. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że nie należało czekać na uchwalenie ustawy (niezgodnej z interesem państwa), by przyłapać ministrów Tuska na pobieraniu wynagrodzenia za dzieło? Przeciek był do przewidzenia, ale zawiadomić Tuska należało i koniec. Jeśli Kamiński nie ma czegoś więcej, to już nieczego nowego nie dowiemy się w tej sprawie. Być może dowie się jeszcze CBA, ale tylko z Kamińskim na czele.
Ponieważ współdziałanie partii opozycyjnych jest żadne, liczę na dziennikarzy.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)