knowhow knowhow
68
BLOG

"libijski turysta" o Aleksandrze Gradzie

knowhow knowhow Polityka Obserwuj notkę 11

Od 2005 roku w Libii działa oddział tarnowskiej firmy MGGP S.A., której właścicielem jest Aleksander Grad (udziały przeniósł na żonę i kolegę ze szkoły). W 2007 roku, pracownik libijskiego oddziału MGGP, po 9 miesiącach pracy, złożył doniesienie do prokuratury, a w nim m.in. nierejestrowane kontrakty, malwersacje podatkowe, fałszywe deklaracje pani Grad itd. Wobec tak poważnych zarzutów i dowodów w postaci dokumentów z pieczątką firmy i podpisem kierownika oddziału, tarnowska prokuratura (od lat pod rządami Grada) natychmiast zamknęła dochodzenie, a firma usunęła pracownika z rejestrów - od tej pory oficjalna wersja państwa Grad brzmiała: "ta osoba nigdy dla firmy nie pracowała, a w Libii przebywała turystycznie". 

W aferze stoczniowej pojawia się libijski handlarz bronią, więc dzwonimy do "pracownika - turysty" z prośbą o komentarz:

"Sądzę, że Grad nie tylko potrzebował medialnego sukcesu przed wyborami do parlamentu europejskiego. W każdym działaniu środowiska Grada chodzi o duże pieniądze, natomiast  Arabom chodzi zawsze o wielokrotnie większe pieniądze. Stocznia nie rokowała odpowiednich zysków i nigdy nie uwierzę, że Katarczycy byli nią zainteresowani. Poważne rozmowy dotyczyły wyłącznie gazu, zaś w prywatnych rozmowach Grad obiecał zapewne dodatkowe zyski (kosztem skarbu państwa) w zamian za "medialną aurę" arabskiego inwestora dla stoczni. Szybko zmontowano fikcyjną spółkę i pieniądze na vadium z prywatnego konta libijskiego handlarza (z oddziałem wielu "tajemniczych" było związanych, również w Libanie). Pytanie: jak Grad zamierzał zwrócić Arabom vadium? Tego należy dochodzić! Przede wszystkim należy teraz bardzo uważnie pilnować państwowych pieniędzy, bo Arabowie nigdy nie odpuszczają. Sądzę, że pismo ambasady (drugi inwestor tuż przed ramadanem) było potrzebne dla utrzymania Grada na stanowisku, by skutecznie dokończył "dzieło". Kolejny problem to fakt, że Tusk natychmiast przekazał sprawę stoczni prokuraturze. Obawiam się, że, jak w moim przypadku, prokuratura zatrze wszystkie ślady i dowody. To samo zrobiła tarnowska prokuratura. Tusk o metodach działania Grada był przeze mnie uprzedzony, wiedział też o wszystkich prokuratorskich zarzutach wokół Grada. Z całą pewnością znał kulisy afery i jest za to odpowiedzialny. Ale przecież chodzi o pieniądze na kampanię, o utrzymanie się przy władzy....stąd tak natychmiastowe przekazanie sprawy przyjaznej prokuraturze.".

Czy pracownik-turysta jest PISowskim propagandystą? Może "agentem Tomaszem" wkręconym do libijskiego oddziału już w 2005 roku? A może i handlarz bronią jest też agentem CBA? Jeszcze trochę, a takie wyjaśnienie Grada usłyszymy.   

knowhow
O mnie knowhow

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka