Pokojowa nagroda Nobla dla Barack'a Obamy wywołała polemikę, m.in. zastanawiano się wówczas czy tak przedwczesne uhonorowanie nie skłoni prezydenta do zbyt pokojowej i ugodowej postawy. W ostanich dniach wielu amerykańskich polityków pozwoliło sobie na powątpiewanie czy pod wpływem tak silnych nacisków Chin, Obama nie wycofa się ze spotkania z duchowym przywódcą Tybetu.
Dzisiaj rano Chiny powtórzyły, że ewentualne spotkanie amerykańskiego prezydenta z Dalai Lamą zniszczyłoby zaufanie pomiędzy dwoma krajami i byłoby "nieracjonalne". Zhu Weiqun, funkcjonariusz partii komunistycznej odpowiedzialny za sprawy etniczne i religijne, powiedział na konferencji prasowej, że jego rząd sprzeciwi się temu spotkaniu całą siłą.
Tymczasem rzecznik Białego Domu Bill Burton uspokaja: "Prezydent podczas swej zaszłorocznej podróży, powiedział chińskim przywódcom, że spotka się z Dalai Lamą i nadal zamierza to zrobić.".
Dodać należy, że poprzedni prezydenci USA, włączając George W. Busha, spotkali się z Dalai Lamą, zawsze wywołując wściekłość chińczyków, ale nigdy znaczący "odwet".


Komentarze
Pokaż komentarze