Mamy opóźnienia z budową autostrad i stadionów na EURO, a piłkarskie władze prowadzą rozmowy z potęgami światowego futbolu. Rzecz toczy się o mecze, które mają zainaugurować nowo-jeszcze nie-powstałe stadiony. "Przegląd Sportowy" mówi o Brazylii, Anglii, Włochach, Hiszpanii, a nawet Juventusie.
Zgadzam się - cel szczytny. Kibiców też z pewnością zwabi. Szkoda tylko, że - po primo - pomysł nie nasz, tylko UEFA. A po drugie - mecze w obecności dźwigów i robotników? Nie wydaje mi się, byśmy zdążyli do sierpnia 2010 - wtedy Polska ma zmierzyć się z Włochami lub Hiszpanią. Mecz w Poznaniu i może jakoś dadzą radę. Ale taka Warszawa?
Kolejna rzecz - finanse. Tylko za umówienie spotkania z Brazylią, trzeba zapłacić 2mln. Dolarów. Są dwa uda - albo się uda, albo się nie uda.


Komentarze
Pokaż komentarze