Często słyszymy o terminie "homopropaganda" i reakcja na to jest jedna, zgadzamy się z tym lub nie. Rzadko z obojętnością podchodzimy do tego tematu, jak np do mistrzostw świata w krykecie, obowiązującym trendom mody czy różnicą między pepsi a coca colą. Homopropaganda na pewno jest zjawiskiem, które dotyczy wiele płaszczyzn życia codziennego zaczynając od polityki, przez kulturę kończąc na obyczajowości. Bo chociażby na przykładzie Polski, można znać polityka, który praktycznie niczym się nie wyróżnia, nie ma żadnych osiągnieć, ale dzięki swojej orientacji seksualnej jest ciągle na świeczniku. Bo czy Robert Biedroń byłby tak rozpoznawalny i "znany" gdyby nie był homoseksualistą? I co Robert Biedroń miałby do przekazania w mediach, gdyby temat homoseksualizmu go nie dotyczył? Ostatnimi czasy naprawdę można dostrzec, ze odmienność seksualna staje się częścią popkultury, gdzie sam deklarowany homoseksualizm stanowi juz pewnego rodzaju osiągnięcie i rozpoznawalność. Programy telewizyjne, szczególnie z USA bombardują nas pewnym przekazem, który jednych oswaja a drugich zmusza do akceptacji pewnego rodzaju zachowań. Bo czym byłyby programy randkowe z MTV, gdyby nie ich specjalne odcinki z ludźmi homoseksualnymi, czym byłyby seriale obrazujące highlife gdyby nie kreacja aktora na wesołego i radosnego geja. To staje się codziennością i czymś normalnym, gdzie jak dobrze wiemy jeszcze jakiś czas temu, byłoby to trudne do akceptacji. Czy sceptyzm wobec istnienia homopropagandy i jego lobby nadal ma sens? Czy to naprawdę nie istnieje i to co obserwujemy w mediach jest naturalną ewoluzcją pewnych zachowań i podejścia do nich?
Jeśli się dłużej się zastanowić, to dobrze wiemy, że w obecnym świecie pewne zjawiska i przyczyny nie dzieją się przez przypadek. Bo o ile każde lobby ma swoje cele, to zawsze zmieniają się i dostosowują do obecnych czasów. Lobby homoseksualne na dobre zaistniało w drugiej połowie XXw., gdzie wizja lewico-liberalnego społeczeństwa miała być zbawieniem na wszelkie troski i preteksty do konfliktów. Gdzie akceptacja na odmienność i bycie innym miała dać ludziom wolność, przynajmniej od tego zaczęli hipisi. Wracając do lobby homoseksualnego, swój pierwszy sukces odniesli w 1973 roku, gdzie w wyniku zwykłego głosowania (zorganizowanego w wielkiem zamieszaniu) Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wykreśla homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych, a w 1990 Światowa Organizacja Zdrowia z listy Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych. I od tego momentu rozpoczyna rollercoaster promocji tej orientacji seksualnej, przy jednoczesnym ataku na chrześcijaństwo i konserwatywne poglądy, uznawane często jako ostatni bastion do pełnej akceptacji czegoś, z którym nie ma pełnej zgody jako normalne zjawisko. Oto fragment raportu Fundacji Mamy i Taty ("Przeciw wolności i demokracji"): W 1987 r. w USA czasopismo dla homoseksualistów "Guide Magazine" opublikowało zasady, jakie powinni stosować homoseksualiści, aby zaistnieć w mediach i uczynić swój program przekonującym dla heteroseksualistów. Współautorem tekstu był Marshall Kirk (1957 - 2005) amerykański badacz genealogii. Streszczony w artykule program rozwinął w opublikowanej w 1989 r. książce pt. "Po balu. Jak w latach 90. Ameryka pokona swój strach i nienawiść wobec gejów". Sformułowana przez Kirk'a strategia – choć opisywana jako amerykańska - była i jest realizowana przez grupy i aktywistów LGTB na całym świecie, a od kilku lat także intensywnie w Polsce. Głównymi narzędziami realizacji tej strategii są media oraz zmiany prawne. Celem jest doprowadzenie do społecznej akceptacji i afirmacji homoseksualizmu. Skutkiem zaś, coraz śmielsze próby wykluczania a w konsekwencji także prześladowania inaczej myślących.
Stąd właśnie lobby homoseksualne zaczyna kreować rzeczywistość, już nie od góry, poprzez tv, prasę, ale od dołu, czyli dojścia do zwykłych szarych obywateli w miejscu ich pracy, szkoły, przedszkola. Według tego samego raportu Fundacji Mamy i Taty cele homoseksualnego lobby na najbliższe lata to:
1. dążenie do penalizacji tzw. mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną,
2. wprowadzenie do szkół tzw. edukacji seksualnej uwzględniającej poglądy ideologów LGBT na kwestię orientacji seksualnej,
3. zrównanie związków partnerskich z małżeństwem,
4. przyznanie parom homoseksualnym prawa do nieograniczonej adopcji dzieci.
5. zaostrzenie walki z ludźmi, środowiskami i instytucjami nie zgadzającymi się z poglądami środowiska LGBT i wyrażającymi publicznie swój sąd w tej sprawie.
Czy już tego nie obserwujemy? Czy swego rodzaju agresywna postawa tego środowiska już nie zmusza nas do pewnego myślenia, a jeśli prezentujemy odmienną, to odrazu jesteśmy traktowani jako ci gorsi? W ciekawy sposób prezentuje to pewny tekst, który wielokrotnie wirował po internecie i trudno jest znaleźć jego głównego autora, ale tezy postawione w 9 kłamstawach gejowskiej propagandy są warte szerszej dyskusji. Zatem odnosząc się do wspomnianego wcześniej tekstu:
1. W społeczeństwie jest 10% homoseksualistów. Ten procent został wymyślony, aby podkreślić, jak dużą grupą społeczną są homoseksualiści. Ostatnio propagandziści zaczynają podawać 6-7%, aby ta liczba nie była zbyt okrągła. Wiarygodne źródła natomiast podają ten odsetek na 1-2%, łącznie z biseksualistami. Nigdy i nigdzie nie było ich więcej, i nie mogło być, w przeciwnym wypadku w strukturach społecznych musiałyby wykształcić się mechanizmy uwzględniające potrzeby tak licznej grupy społecznej oraz nadające jej specyficzne funkcje.
Postępowi homofile nie są w stanie przyjąć do wiadomości, że występowanie pewnego odsetka zboczeńców w społeczeństwie nie jest żadnym powodem do akceptacji zboczeń. Zawsze i wszędzie występuje grupa złodziei, kidnaperów, sutenerów, zabójców, narkomanów, oszustów, śmierdzących brudasów, pijaków itp. Lecz nie daje to podstaw, by akceptować takie zachowania.
Trudno się nie zgodzić z autorem, gdyż juz sama liczba daje dużo do myślenia. Bo jeśli choć trochę byłaby blisko realnej sytuacji, to by oznaczało, że co 10 nasz znajomy jest homoseksualistą. Warto się nad tym zastanowić.
2. Homoseksualizm jest naturalny, bo występuje u zwierząt. W rzeczywistości nigdy takich zachowań u dziko żyjących zwierząt nie zaobserwowano. Ponieważ przyczyny zachowań homoseksualnych są ciągle niejasne, nie można faktycznie wykluczyć, że i wśród innych gatunków ssaków takie odchylenie wystąpi. Jednak mechanizmy behawioralne (sztywne wzorce zachowań seksualnych, terytorializm), populacyjne (rzadko zdarzają się u zwierząt grupy osobników liczące ich więcej niż kilkadziesiąt - a jeśli już, to zawiązują się poza okresem godowym; dlatego spotkanie się dwóch aktywnych płciowo osobników homoseksualnych jest bardzo mało prawdopodobne) i fizjologiczne (aktywność płciowa ograniczona w czasie) praktycznie uniemożliwiają wystąpienie w naturze zachowań homoseksualnych u zwierząt.
Pozostaje jeszcze kwestia błędnej interpretacji obserwowanych zachowań, np. pozorowanej kopulacji albo wzajemne dotykanie się u małp. Są to zachowania czysto społeczne, które propagandziści uznają za homoseksualizm, sugerując się pozorami. W rzeczywistości ich sens nie ma nic wspólnego z zachowaniami seksualnymi, celem może być np. wykazanie dominacji nad drugim osobnikiem lub umocnienie więzi społecznych. Nie seks. I zwierzęta w niewoli - tu można czasem zaobserwować zachowania pozornie homoseksualne, ale są to warunki sztuczne. Rzekomo homoseksualne osobniki, kiedy dopuścić je do samic, zachowują się już zgodnie z przypisaną im rolą i przestają się sobą interesować. Podobnie jak więźniowie - w więzieniach homoseksualizm jest nagminny, ale po wyjściu na wolność nie przejawiają oni takich skłonności.
A dla tych, którzy nie chcą wdawać się w dyskusję merytoryczną, pozostaje najprostszy argument. Nie jesteśmy zwierzętami, lecz ludźmi, i dlatego kierujemy się rozumem, a nie popędami.
Trafne spostrzeżenie autora, do którego można dodać, że jeśli naprawdę homoseksualizm byłby tak naturalny u zwierząt, to obserwowalibyśmy go w różnego rodzaju programach przyrodniczych.
3. Homoseksualistą człowiek się rodzi i nie można tego zmienić ani zostać homoseksualistą na życzenie. Tak naprawdę to nie wiadomo tego do końca. U wielu homoseksualistów źródła zaburzeń łatwo określić (uwiedzenie w dzieciństwie, nieprawidłowe relacje w rodzinie). Są też i tacy, którzy mieli udane rodziny i żadnych traumatycznych przeżyć. Ale młodociane męskie prostytutki są znakomitym przykładem na to, że można z własnej woli przybrać orientację homoseksualną. Być może nie ma jednej określonej przyczyny tego zaburzenia i prawda leży pośrodku.
A ile razy zdarzało się, że mężczyzna po jakimś czasie uświadamia sobie swój homoseksualizm, w momencie, kiedy ma żonę i dzieci. Czyżby nigdy nie wiedział, że jest gejem? Podobnie jak autor, uważam podobnie, że to zjawisko nie do końca jest wyjaśnione i nie można jednoznacznie stweirdzić w tej sprawie.
4. Masowy homoseksualizm u starożytnych Greków i Rzymian. Po pierwsze, fizjologia ludzka nie zmieniła się przez 2000 lat na tyle, by można było przypuszczać, że homoseksualistów miało być wtedy dużo więcej niż dziś. Po drugie, żadne źródła historyczne nie potwierdzają, by w jakiejkolwiek kulturze homoseksualizm był gloryfikowany. Raczej należy przyjąć, że także w starożytności homoseksualiści znajdowali się na marginesie i z reguły byli w pogardzie, jak dzisiaj. Pośrednie dowody na takie podejście do owej kwestii znajdujemy w religiach. Biblia, Talmud i Koran zdecydowanie potępiają praktyki homoseksualne. A co do religii greckiej - wśród bogów i herosów nie ma ani jednego homoseksualisty, chociaż wprost pławią się oni w rozpuście i wszelkich innych zboczeniach. Jak wiadomo, zachowania greckich bogów niewiele odbiegały od ówczesnych wzorców społecznych. Jedyny mityczny bohater, który miał epizod homoseksualny - król Lajos - został za ten występek ukarany pozbawieniem zdolności do posiadania potomstwa. Wobec tego brak homoseksualistów wśród bogów greckich i surowe potraktowanie Lajosa trudno pogodzić z tezą o powszechności homoseksualizmu w społeczeństwie.
Jeśli chodzi o zachowania homoseksualne wśród rzymskich patrycjuszy - faktycznie były częstsze niż wśród ogółu społeczeństwa, ale równie częste były pozostałe zboczenia (pedofilia, zoofilia, kazirodztwo itp.) oraz wszelkie inne naganne zachowania. Jak się okazało, przyczyną był nie tylko hedonizm tej grupy zblazowanej nadmiernym dobrobytem, ale też chroniczne zatrucia metalami ciężkimi, głównie ołowiem pochodzącym z ołowianych wodociągów, rtęcią i arsenem, których związki wchodziły w skład kosmetyków. Metale te kumulują się w organizmie, a objawami zatrucia są między innymi zaburzenia psychiczne. Archeolodzy potwierdzają, że kości bogatych Rzymian zawierają o wiele więcej metali ciężkich niż osób ubogich z tego okresu.
Ponadto powoływanie się przez homoaktywistów na częsty homoseksualizm u starożytnych stoi w sprzeczności z ich twierdzeniem wymienionym w punkcie 3. - że nie można swojej orientacji zmienić. Bo w takim wypadku niemożliwa byłaby masowość tego zjawiska w jakimkolwiek społeczeństwie.
Jeśli w tych cywilizacjach występował, i tylko w tych, masowy homoseksualizm, to w innych masowy heteroseksualizm? Tego typu stwierdzenia, zawsze tworzą dyskusję dla dyskusji, w któej debatować można długo, ale wnioski będą te same, któe mogłyby byc stwierdzone na początku takiej dyskusji.
5. Homoseksualizm nie jest chorobą, bo został skreślony z listy chorób. Wydarzenie to odbyło się w 1973 roku pod silnym naporem homoseksualnego lobby. Prezydium American Psychiatric Society w swoim oficjalnym poradniku diagnostycznym zastąpiło definicję homoseksualizmu z "zaburzenia" na termin "stan". Dzięki temu Światowa Organizacja Zdrowia skreśliła homoseksualizm z listy chorób psychicznych. Nie oznacza to, że homoseksualizm jest stanem normalnym.
Ten punkt już omawiałem wcześniej.
6. Homoseksualiści są inteligentni i wrażliwi. Nie ma dowodów na to, by homoseksualizm był jakoś związany ze szczególnymi zdolnościami. Jak już wspomniano, nieznane są jego przyczyny, a i sami geje potwierdzają, że może trafić się w każdej rodzinie. Wobec tego rozkład inteligencji (i wszelkich innych cech) wśród homoseksualistów nie powinien odbiegać od przeciętnej. A więc wśród homoseksualistów będzie około 10% osób wybitnie inteligentnych, 10% osób o inteligencji poniżej normy i 80% różnego stopnia średniaków. Jak w każdej innej grupie. Lecz propaganda homoseksualna ukazuje jedynie "górę", tendencyjnie pomijając istnienie grupy homoseksualistów - "przeciętniaków".
Autor sprytnie i przede wszystkim merytorycznie odbił tą piłeczkę, w której nie chodzi o nic innego jak o zwykłą manipulację. Równie dobrze, można napisać o wrażliwej naturze artysty jaką zapewne posiadał Adolf Hitler, ale czy tylko ta cecha ma określać całą jego osobowość i opisywac kim jest?
7. Wielu sławnych ludzi było homoseksualistami. Czy to czegokolwiek dowodzi? Sławnych ludzi mamy w całej historii dziesiątki tysięcy, a że co setny człowiek jest homoseksualistą - to i wśród wybitnych jednostek musieli się tacy trafić (patrz punkt 6). Czysta statystyka. A sławni stali się przecież nie z powodu homoseksualizmu, ale dzięki swoim dokonaniom. Równie dobrze można mówić `wielu sławnych ludzi było diabetykami, zawałowcami, leworęcznymi, rudymi, łysymi itp., itd. Sławny człowiek, chociaż sławny, jest człowiekiem i jak każdy inny może stać się ofiarą wszelkiej ludzkiej przypadłości.
Myślę, że to, w jaki sposób autor odpowiedział, jest wszystkim co można napisać odnośnie tego punktu
8. Homoseksualizm to nie tylko seks. Ale jak sama nazwa wskazuje homoseksualizm jest to związek oparty li tylko na seksie dewiacyjnym, bo zachodzącym między osobnikami tej samej płci, a więc wiąże ich tylko pociąg seksualny. Kiedy pożądanie wygasa, te związki się rozpadają. Nic ich bowiem więcej nie trzyma ze sobą. Związki homoseksualne trwają krótko i nawet w ich trakcie geje mają kontakty seksualne z innymi partnerami. Gdzie więc jest ta wierność i przywiązanie?
Kontrowersyjny punkt jak i jego odpowiedź. W pewnym sensie autor dobrze odpowiedział, choć z drugiej można tu mieć przeciwne zdanie. Jednak na fali ostatnich wystąpień homoaktywistów, seks dla tej grupy orientacji seksualnym jest czymś ważnym i nie tylko w sferze fizycznej, ale i kulturowo-obyczajowej.
9. Kłamstwo oświęcimskie. W styczniu 2005 roku z okazji 60-tej rocznicy wyzwolenia obozu w Oświęcimiu w Parlamencie Europejskim przedłożono projekt rezolucji, w której wymieniano ofiary obozu w następującej kolejności: mieli to być Żydzi, Romowie, homoseksualiści (niczym naród?), Polacy i inne narodowości. Skoro homoseksualiści zostali wymienieni na trzecim miejscu, a Polacy na czwartym, należy sądzić, że w Oświęcimiu cierpiało i umarło więcej gejów niż Polaków. W rzeczywistości zginęło tam około 1,1-1,3 miliona Żydów, 70 tysięcy Polaków, 20 tysięcy Romów, 15 tysięcy jeńców sowieckich oraz 15 tysięcy przedstawicieli innych narodowości. Udokumentowane jest przebywanie w obozie z powodu homoseksualizmu 64 osób, z których zginęło 51. Byli to wyłącznie Niemcy, aresztowani jeszcze przed wybuchem wojny i osadzeni w różnych obozach na terenie Niemiec na równi z kryminalistami i więźniami politycznymi - zgodnie z obowiązującym wtedy w Rzeszy (i w większości krajów europejskich!) prawem, że homoseksualizm jest karalny. Nie byli grupą specjalnie prześladowaną, a do Auschwitz zostali przewiezieni jako kapowie i funkcyjni w momencie organizacji obozu. Te osoby wymienia się przed 70 tysiącami Polaków, przemilcza jeńców i inne narodowości. Zatem homo-propaganda, nawet na terenie Parlamentu Europejskiego, może posunąć się do sugerowania, że 51 to więcej niż 70 000.
Nic dodać, nic ująć. Czasami nawet można osobiście zauważyć, że aktywiści homoseksualni stawiają się wyżej od innych, czasem nawet narodów czy państw. Bo to zawsze chodzi o prawa i przywileje, które jedni mają a inni chcieliby mieć, jednak nie spełniają "pewnych warunków"
Czy homopropagadna istnieje? Myślę, że zdecydowanie tak i chociażby mielibyśmy odmienne zdanie na ten temat, to nie jesteśmy w stanie zaprzeczyć, temu zjawisku, jedynie bronić przedstawiania tej formy. Propagadna i działania homolobby to fakt, z którym pozostaje nam jedno, albo uznać jej byt i dostosować się do założeń albo jak w każdej innej sprawie, typu globalne ocieplenie, pakt fiskalny itp mieć odmienne zdanie i skutecznie go bronić i pokazywać, że istnieje odmienne zdanie, które jest równoważne z oponentem.
Komentarze
Pokaż komentarze (1)