mundry mundry
708
BLOG

CO JANKE POMINĄŁ OPISUJĄC ANDRZEJA Ż.

mundry mundry Polityka Obserwuj notkę 11

 

 

 

 
 
MOTTO:
źdźbło w oku bliźniego widzisz,
a belki w swoim nie dostrzegasz
 
 
 
Igor Janke napisał moralnie wzmożony post w sprawie Andrzeja Ż. – desperata, który podpalił się przed KPRM. W tej notce zaapelował.
 
„Sprawa listu człowieka, który podpalił się pod Kancelarią Premiera nie można zostawić.
()
Po pierwsze więc – historię tego człowieka trzeba wyjaśnić i opisać. Bo przykład jednostkowy pokazuje pewne zjawiska. A ten przykład jest wyjątkowo dramatyczny. Jeśli historia jest taka, jak opisana w liście – to jest opis państwa, w którym machina niszczy uczciwych ludzi. To opis historii niemal z totalitarnego kraju. Pracownik urzędu został wyrzucony z pracy za ujawnienie nieprawości. W totalitarnym państwie poszedłby do więzienia, tutaj – „tylko” stracił pracę i „tylko” na to nikt nie zareagował. I doprowadził do dramatycznej decyzji.”
 
 
Starając się pomóc, opisuję fragmenty historii pominięte przez Igora Janke. Tym bardziej, że mam takie nieodparte wrażenie, Rzepa (która ma się zająć tematem) też zapewne pominie niewygodne fakty. Dwie sprawy.
 
 
1. Kłopoty Andrzeja Ż. zaczęły się w 2006 roku, kiedy to wzmożona moralnie IV RP, z prawicowymi dziennikarzami na czele, zaczęła wprowadzać swoje porządki i wywaliła go z pracy w policji całkowicie bezpodstawnie - tylko dlatego, ze przed 1989 rokiem pracował jako milicjant. I była to jedyna sytuacja, kiedy został wyrzucony z pracy (co wypadałoby odróżniać od nie przedłużenia umowy)!
 
Pamiętamy Igorze wasze kacze "oczyszczanie państwa". To przez was, przez bezduszną maszynę waszego państwa, życie Andrzeja Ż. zostało złamane, po raz pierwszy.
 
2. A jak wam wyszło to "naprawianie i oczyszczanie" państwa. Andrzej Ż. sam to tak opisuje:
"do CBA nie miałem żadnego zaufania, gdyż m.in. z rozmów z moimi kolegami, którzy przeszli do tego biura z CBŚ wiedziałem, że pracują tam w większości ludzie bez pojęcia o prowadzeniu pracy operacyjnej i dochodzeniowej".
 
 
 
 
PS
 
„To jednak nie jest tylko opis dramatycznej historii człowieka, który popadł w tarapaty finansowe, bo wziął za duży kredyt, czy coś mu się w życiu nie ułożyło – jak przyznam myślałem na początku – co dziś nie jest takie rzadkie. To jest opis działań przestępczych i tego jak machina państwowa traktuje ludzi, próbujących coś z tym zrobić. Jednostkowy los tego pana i jego rodziny oczywiście jest ważny, ale dużo ważniejszy jest opis całego procesu, tego jak zachowywali się urzędnicy, kto go wyrzucał z pracy, kto ukrywał nielegalne działania."
 
Mechanizm zadłużenia się rodziny Andrzeja Ż. jest pięknym przykładem konserwatywnego - propagowanego m.in. innymi przez Rzepę - kato-narodowego stylu życia: w kryzysowej sytuacji, żyjąc na skraju możliwości finansowych oni... robią sobie kolejne dziecko! I pogrążają się całkowicie… Biskupi, Terlikowski i reszta konserwy powinni być dumni z siebie.
 
 
 
 
 
List: 
 
mundry
O mnie mundry

mundry

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka