Na wstępie warto zaznaczyć że nie o tygrysa gospodarczego tutaj chodzi. W tym samym czasie gdy przy ulicy Wiejskiej w Warszawie parlamentarzyści debatują nad związkami partnerskimi oraz odwołaniem bardziej showmana niż ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, lewicowego słupa w Platformie Obywatelskiej , polska prowincja żyje swoimi problemami. Jednym z problemów prowincji północno-wschodniej jest tygrys. Mazurski tygrys wygląda tak : http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,13284329,Eksperci__Mazurski_tygrys__czyli_strategia_wojewodztwa.html
Jak podaje gazeta.pl Twórcy tego kluczowego dla regionu dokumentu chcą postawić w najbliższych latach na rozwój turystyki oraz przedsiębiorczość opartą na badaniach naukowych.
I wszystko to wygląda dość ciekawie gdyby nie fakt że na turystykę w regionie warmińsko-mazurskim stawia się od kilkunastu lat i nic z tego nie wynika. Bezrobocie jak nie malało tak nie maleje a dochody mieszkańców województwa jak nie rosły tak nie rosną nadal. "Degradacja regionu do roli turystycznej kolonii" zaowocowała tym że z krajowego planu budowy dróg wycięto drogę s 16 która była swoistym kręgosłupem województwa a która zdaniem ekologów zagraża bogactwu naturalnemu Wielkich Jezior, obecnie zaś zagrożona jest obwodnica Olsztyna o czym wspomnę w następnych postach. Następna batalia toczyć się będzie o Mazurski Park Narodowy. Przeciwni jego powstania są samorządowcy mazurskich miejscowości zaś lobbystami są warszawscy artyści, literaci, ludzie sztuki i kultury co bardzo na rękę jest dla obecnego rządu. ( Samorządowcy obawiają sie że rozwiązania prawne wynikające z powstania parku narodowego przyczynią sie do ograniczeń inwestycyjnych poza działalnością turystyczną, zwolennicy, że park będzie magnesem przyciągającym kolejnych turystów i ich pieniądze ).
Minister Rozwoju Regionalnego Elżbieta Bieńkowska ( PO ) przyznała że fundusze unijne w nowej perspektywie budżetowej, będą przeznaczane na rozwiązania kluczowe dla regionów kraju, rozwiązania charakterystyczne dla danego miejsca ( takie cechy charakterystyczne to np. przemysł dla Śląska, rolnictwo i agroturystyka dla Lubelszczyzny, biznes dla Warszawy ). Województwo Warmińsko - Mazurskie pożeniono więc w Warszawie z turystyką i samorząd województwa musi to przyjąć do wiadomości, ponieważ sprawa jest prosta. Jak nie turystyka to nic. "Jezeli nie chcecie pieniędzy na ekomariny dla żeglarzy to nie dostaniecie pieniędzy wcale". Taka jest mniej więcej wykładnia polityków partii rządzącej. W ten sposób w miasteczkach Warmii i Mazur jak grzyby po deszczu powstają nowe parki, deptaki, hotele, turyści natyomiast są zachwyceni klimatycznymi alejkami, na poboczach których rosną drzewa posadzone przez Niemców w latach 30 XX wieku. ( Mało kogo z poza regionu obchodzi to że są to często jedyne drogi które służą mieszkańcom do poruszania się z domu do pracy ). Nie powstają natomiast drogi przeznaczone dla normalnego ruchu samochodowego, wiadukty o większej nośności niż 18 ton, linie kolejowe, nowe szkoły czy firmy w strefach ekonomicznych a więc to co napędza rozwój cywilizacyjny. Powstają miejsca konsumpcji na krótki lipcowo-sierpniowy sezon które jednak nie są w stanie pociągnąć rozwoju Warmii i Mazur. Hotel, park wodny czy nowa fontanna są przejawem konsumpcji ale nie są podstawą gospodarki tego biednego regionu.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)