Jak Giertych z Giertychem i obaj z babą polską
Adwokat dobrze ci zrobi, jeśli twój interes dotknie interesu jego. I nie o seks chodzi, nawet nie o partnerski związek. Idzie o wspólną kasę, wspólną sprawę. Wygrać szybko, dużo i skutecznie. Gwarancją sukcesu jest nazwisko, które ma te dobra doczesne gwarantować. Czy nazwisko Tusk zadziała jak Michnik? Czy Roman Giertych okaże się skuteczny? Bo jeśli to wszystko na tak, to ja już zacieram ręce i...
Jako czynnik społeczny zwracam się do ministra Giertycha, co to tytuł ten dożywotnio nosić będzie, choć tyłek ze stołka usunięty mu został, żeby przeprowadził konstruktywną samokrytykę i jak przystało na katolickiego przywódcę Ligi Polskich Rodzin, do której ja się zaliczam (w sensie rodziny) od wielu lat i jestem na tym polu zasłużoną matką-polką, pokutę sobie zadał i nakazał mecenasowi Romanowi Giertychowi, który adwokatem tylko bywa a człowiekiem chyba trwale jest - skierowanie pozwu przeciwko ministrowi Romanowi Giertychowi za skuteczną próbę dezorganizacji systemu oświaty i wprowadzanie w błąd koalicjanta, który teraz ciężar odpwiedzialności wziął na klatę i zło naprawić zamierza.
Choć śmieją się z tego lemingi jakieś czy małpy - jak minister katolik taki jak Pan nazwałby ten gatunek stworzenia "niebożego". Taki jest ten były odpowiedzialny, prawy i sprawiedliwy.
Wniosek swój motywuję tym, że jak Panowie zapewnie pamiętają - Pan Panie Ministrze i Pan Panie Mecenasie - projekt pod historycznie brzmiącą nazwą "gimnazjum" miał wyrównać szansę startu młodzieży do szkół średnich oraz wyższych. Liga Polskich Rodzin, jak nikt inny, miała obowiązek projekt ten w sensie gimnazjum obalić. Dla dobra dzieci z polskich rodzin. No to mamy i trzeciego Romana Giertycha. Szefa partii. Ja to mam refleks.
Uczciwie Panom powiem, że gówno z tego jednak wyszło. Nawiasem mówiąc, zadziwiające jak słowo "gówno" skutecznie zastępuje obecnie "zajebiście fajnie". Moje drugie dziecko przekroczyło właśnie progi gimnazjum - donosiłam o tym dzisiaj Panu Premierowi uprzejmie, ile z tym ambarasu było w połączeniu z kościołem, to może Panu opowie jak Pan zapyta przy okazji ustaleń w sprawie pozwu Tuska juniora. I myślę o tym gimnazjum z obawą wielką, wspominając doświadczenia minione. A Pan to może pomyślał, Panie Mecenasie, że z obawą myślę o tych pozwach syna Pana premiera?... Nie, nie, o to jestem dziwnie spokojna... Ale mogę się mylić... Ja tylko polska baba jestem.
Nie to, żeby dziecko moje starsze jakiś wyrównań potrzebowało, bo i pasek miało i pasje i zainteresowania jakieś edukacyjno-rozwojowe nawet. Zero problemów. No chyba, że z kasą, ale ta eduakcja musi kosztować. Przynajmniej do roku 2015. Aż z niepokojem patrzyłam na dziecko, czy aby nie chore jakie albo aspołeczne... Ale nie. Charakterne takie, bez ulegania wpływom. Nawet problemy z tego powodu miało. Ustawkę dziecku jakąś obiecali koledzy, że niby się uczy... Ale może wystawkę. Tak może być. Mój mówił, że to po mnie dziecko ma. Znaczy, to nie uleganie wpływom. Ale wiadomo, że chłop to zawsze wszelakie zło na kobitę zrzuci i odpowiedzalnością obarczy. Ale ja tam tego nie słuchałam, bo baba swoje wie. Swój rozum ma.
No ale do rzeczy. Jak panowie Giertychowie zapewne pamiętają - czy to aby nie zbieżność nazwisk tylko, bo obciach by był, że targam ludźmi niezasadnie? - sprawa głupoty z tymi gimnazjami zaczęła się "na dobre" od Gdańska...
..., toMatko kochana, czy już niczego bez tego Gdańska nie ma w tym kraju? Wszystko, co złe zaraz Gdańsk i Gdańsk... No, ale z faktami ja dyskotowała nie będę. Są jakie są i nie widać, żeby miały być inne.
No, ale do rzeczy. Aferę tę wywołała śmierć samobójcza uczennicy jednego z gdańskich gimnanzjów. Skandal mówili ci od przestrzeni publicznej, że działo się to w czasach, gdy ministrem edukacji został jeden z Panów, a konkretnie prawnik Roman Giertych. Albo Polityk Ligi Polskich Rodzin. To zobowiązywać miało. Przez kraj przeszła fala krytyki. Wszystkim szkołom się wtedy dostawało. A rodzicom - nie wspomnę. Nie tylko tym gimnazjom szkodliwym. Złośliwi mówili, że to nie gimnazja złe, ale Pan, jako ta Liga w osobie ministra.
Ale ja złośliwców nie słucham. Swój rozum mam i wpływom nie ulegam. Ale ja już o tym wyżej.
Nie powiem. Nie siedział Pan Minister Giertych z założonymi rękoma. Od razu podjął Pan działania izolacyjno-represyjne wobec wrogiego elementu szkolnego, który Pana myśl ośmieszać się ważył. Pamiętam, że miał Pan Minister Giertych posłuch w siłach różnych, bo - żebym tylko nie przekręciła tych mądrości - nie było skutecznej analizy przyczy agresji i innych patologicznych przejawów zachowania uczniów.
Dziś ja tak sobie pomyślałam, że wtedy ta moda na patologię zapanowała, by dziś standardem się stać... Ale może ja źle myślę. Nie będę się spierała. Tak może być, że to była akcja zaplanowana. Bo inaczej Donald Tusk nie podałby Panom ręki. Jego syn także samo. A co dopiero, żeby Pan Mecenas reprezentował wasz interes. Godność znaczy.
Jak Panowie pamietają zapewne, niewiele miesięcy upłynęło po tym tragicznym zdarzeniu z Gdańska, jak Wam i tym kaczystom szkodnikom, podziękowano i nastało nowe. Miał być powiew świeżością a zrobił się smród zgnilizny. Tak mówią... Ale może to z moim węchem coś nie tego. Albo oni nie odróżniają zapachu od smrodu. Nie będę się spierała.
Ale konkrety. Fakty znaczy. Nie zaprzaczą Panowie Giertychowie, że po roku 2005 edukacją zarządzała ekipa Ligi Polskiej Rodziny. I zarządzała. Jak cieć z "Alternatyw" - przepraszam na wszelki wypadek za te moje skojarzenia, ale one se tak same wychodzą. Zaczęła ta Liga w osobie Ministra Giertycha od "usuwania zgniłych jabłek". Te popsute owoce zaczęto przenosić do specjalnych placówek, dla zmyłki nazywanych, Ośrodkami Wsparcia Wychowawczego. Na 14 dni albo nawet na 12 miesięcy. Jak do karceru albo "do kozy". Innych pomysłów naprawczych nie odnotowałam. Ale może ja nie umiem odnaleźć. Nie będę się sprzeczała. A... jeden to był... liczenie ciężarnych uczennic... taka antykoncepcja strachem... Bo strach i bat to było giertychowskie antidotum na wszelakie zło i patologie. Jak teraz te pozwy różne.
I tak sobie przypomniałam właśnie, że może Pan adwokat Giertych przypozwać kolegę partyjno-ministralnego Mirosława Orzechowskiego. Nie pamietam już dobrze gościa, ale historia współczesna tak...
Wiem, wiem... Powiecie Panowie Giertychowie - adwokat, minister, działacz partyjny - że potem nastał Donald Tusk i objawiła się Katarzyna Hall, ale przepraszam - ja się na pozew narażała nie będę. Pana osoba wystarczająco skutecznie zwalcza krytykę - argumentując, że milczenie złotem stoi - pozwami...
No, ja nie mogę! Jak nie Gdańsk, to złoto. Strach się bać.
Mając powyższe na uwadze, to ja podtrzymuję wniosek o ten pozew przeciwko Ministrowi Giertychowi, złożony w imieniu rodzin polskich przez Mecenasa Giertycha.
Nie wiem, ile wyciągnie Pan Mecenas na pozwie w imieniu oszkalowanego przez niegodziców syna Naszego Miłościwie Panującego Premiera Donalda Tuska, co w opiece nad narodem poszedł dalej i nie tylko otacza swym płaszczem ochronnym rodziny swoje, ale wszystkich obywateli. Ale myślę, że się dogadamy... Jak polska rodzina z rodziną polską...
I niech nie zapomni ująć w pozwie za te mundurki szkolne, co to zalegają i nie ma komu oddać. O sprzedaniu mowy nie ma. A grosz by się przydał we wrześniu. Na tę bezpłatną edukację, co to Konstytucja gwarantuje... na papierze.
To ja już będę kończyła. Bo jak tak siadam i myślę, a potem zaczynam pisać, to do skrzynki pocztowej latam, czy pozwu jakiego nie ma. Albo, czy do drzwi nie załomocą o 6.00 albo 6.30.
I czekam na projekt pozwu Giertych kontra Giertych. Ale się będzie działo...:) Już się nie mogę doczekać, bo brakuje mi Pana w mediach. Tyle pomysłów i idei i wszystko w d... poszło.
P.S.
Pamiętam, że to przez Kaczyńskiego, co to władzy dzierżyć nie chciał i Panu też nie dał. To może jego też do pozwu?...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)