iluminacja iluminacja
344
BLOG

Donaldinio, Kaliniesta a życie gówniestą się toczy...

iluminacja iluminacja Polityka Obserwuj notkę 0

- Ale już niedugo tej cierpliwości! Jak naród dęba stanie, to ta władza zleci nam z garba jak małpa z ogiera - to nie ja Panie Premierza takie groźby kieruję! I żadna tvnowska gwiazda także samo. To ten Władyś przeklęty...

Nie, nie Bartoszewski! Przecież profesor to by za Panem do Izraela na bosaka poszedł... albo, gdzie by Pan rozkazał. Przecież Pan wie... I wie Pan, dlaczego... Pan wie i to powinno wystarczyć wszystkim... To ten Kargul przeklęty. Od Chęcińskiego. Zdaje się, że Sylwester mu. To jego ludzie a nie walterowskie wojsko takie rzeczy o władzy... To jego sprawka, że sami swoi, że nie ma mocnych i że albo kochaj albo rzuć... Ale ja polska baba nie rzucę ziemi skąd mój ród... Żeby nawet to gówno z lodówki, albo w lodówce... albo jakoś tak... w każdym domu... Nigdy... Tak mi dopomóż...  Pan wie kto, tylko przez tego paraprzyjaciela, co to ruch przeciwko Panu powołał nie chce Pan się przyznać... Ja wiem, że Pan sam już nie wie, komu ten ruch ma robić dobrze, bo podobno razem już z tym parakotem wina nie pijecie, bo on majątek na żonę przepisał i nie stawia już, znaczy rachunków nie płaci za innych... No chyba, że im wystawia... albo jakoś tak...        

Przyznaję się. Popatrzyłam sobie na haratanie w gałę elity polityki z gwiazdorską obsadą jedynie słusznej stacji telewizyjnej, co to operuje faktami po faktach, szkiełkiem po oczach rzuca i piaskiem po oczach sypie, by w końcu walnąć gawiedzi kawę na ławę... Fakty to my a fikacja to oni... znaczy te, co to inaczej myślą, niż myśleć trzeba i wypada a nawet nie wypada myśleć inaczej...

Patrzę ja tak sobie i myślę, jakie one fajne wszystkie są te od robienia polityki... Pan rzecz jasna najfajniejszy... superfajny...no i te gwiazdy. Jedna przez drugą... I jak tak sobie razem, znaczy w komunie się bawiliście, to łza się w oku zakręciła ze wzruszenia. Nawet te niefajne w tym dniu fajne byli - dla sprawy, zwanej "nie jesteś sam"... no chyba, że jesteś przeciw nam... no to wtedy bankowo albo piramidowo... albo jakoś tak.. sam jak palec wiadomo gdzie...

Jak patrzę to i widzę. Taka logika polskiej baby. I jak to polska baba widzę, czego widzeć nie powinnam. Widzę "czirliderki" gwiazdorzą, ale bez najjaśniejszej gwiazdy tvnowskiej, co to przesłuchuje u siebie na dywaniku wieczorkiem w zakresie jakim chce, kogo chce i po co chce, dla kogo i za ile.... Pierwsza blondyna III RP - Monika Olejnik. Bo blond gwiazda śledcza nie z gwiazdami zwykłymi przystaje a z polityczną obsadą zakulisową, co to na tylnym siedzeniu siedzi a i tak kierownicę dzierży z kim trzeba i kiedy trzeba. Tej popularności tam, gdzie trzeba i z kim trzeba to nawet blond gwieździe zazdrościła niejaka Kania. Dorota chyba. Nie ta od sekretarza Staszka, co to Monika jej imputowała. Ta, co to w zwidzie jakimś czy zazdrością zaślepiona, mówiła coś o jakim stanie. Nie amerykańskim... Wojennym czy majętnym...albo jakoś tak... No i jeszcze, że ta Monika w tym stanie jako funkcjonariuszka jakaś albo córka funkcjonariusza z jakiegoś zespołu SB czy SBB ... czy jakoś tak... razem z niejakiem Miecugowem Grzegorzem, przy akceptacji jakiegoś zespołu, co to CV sporządzało wartościowym pracownikom, żeby na zmarnowanie nie poszli... jak to ludziska nazywali ten zespół? partia i służby specjalne PRL czy socjalne... albo jakoś tak...   no, że ona z tym Grzegorzem rozpoczynali pracę w III Programie Polskiego Radia... no niby, że to było niefajne, bo jakaś wrona czy inny czarny zwierz albo charakter... albo jakoś tak... wyrzucili z gniazda jakichś innych samozwanczych dziennikarzy, takich niewartościowych czy bez tego CV od tego zespołu... czy jakoś tak...

Ach...Jaka to para była.... Pewnie dlatego kamera co i rusz zatrzymywała się w tym miejscu. Może tylko taką obrotowość miała. A może ciekawski ten kamerzysta - pomyślałam i nawet chciałam sprawdzić nazwisko, ale napisy za szybko szły. Pewnie, żeby za dużo nie wyczytać. Bo jak się czyta, to się myśli, A jak się myśli, to człowiekowi przychodzą do głowy różne dziwne myśli i potem to tylko problem jest, bo opozycja się tworzy do tych, co nie myślą, tylko machają grabiami. A wtedy wiadomo, grabie jak to grabie, do siebie ciągną. Nigdy odwrotnie. No, ale może ja nie widziała, że inne grabie też są... - A nie mówił ja, że władza zawsze swego interesu pilnuje - wspomniałam sobie znienacka mądrość wielką Kazimirza Pawlaka zza Buga. Ale jaki to interes może mieć władza z dziennikarzami, gwiazdami znaczy... Toż to te dziennikarze od kontroli władzy są, na ręce władzy patrzeć mają i za społeczeństwo własną pierś nadstawiać! No chyba, że to dziennikarstwo to takie innowacyjne na miarę III RP jest - obywatelskie inaczej... znaczy paraobywatelskie... No to musowo na platformę wejść musi... albo do niej... albo jakoś tak...

Ale do rzeczy...On - Jerzy Buzek... gwiazda, jak mówią o nim te fajne, wielkiego formatu europejskich salonów i Ona - Monika Olejnik. Wie kto ma wiedzieć, kim ta gwiazda jest i była i będzie... Chwilo trwaj wiecznie - rwało się z piersi, co to dech zapierała. Chciało się rwać... Bo znów wyskoczyła znienacka ta niefajna refleksja, że trwam to bardzo niepoprawne politycznie, baaarrrdzo niefajne myślenie... a co dopiero gadanie... - Niech no ona czut - czut poczeka, aż się polityczna sytuacja wyklaruje - znów święte słowa Pawlaka niewaldemara dopadają mnie - polską babę. 

Nagle ten sielankowy widok przeszywają słowa komentatora: Męczennik na boisku Donald Tusk...

Szkoda mi się zrobiło chłopa. Ostatnio to żałowałam chyba tego Generalnego Prokuratora, co to mu nawet ostrzeżenie napisałam. Ale do Premiera Pana wróć. Wszędzie się tak zamęcza chłopisko. Na wizerunku podupadł, mizerotka jedna. Syn mu się nieudał. Albo udał się na wzór i podobieństwo ojca. Nie mnie oceniać. Baby mu trza -pomyślałam. To mu z krzyża zejdzie - czy ona go ściągnie. Albo jakoś tak. Pomyślałam nawet, jak to dobrze, że mój nie żaden polityk ani męczennik za sprawę POlską. Bo cóż to za życie, że nawet przyjemność czyni męczennikiem. Musi jednak ten komentator coś wiedzieć czego inni nie widzą, bo nagle mówi o kapitanie Premierze, co to z pomocy obywatelskiej słynie: "Donaldinio".... A każdy miłośnik piłki nożnej wie, nawet ja, że gwiazda tej dyscypliny, od której imienia zaczerpnął komentator ksywę kapitana okupujących ławy sejmowe, potocznie nazywanych politykami, dawno ze światowej areny zszedł a jak wieść niesie - podobno został wykręcony przez osobistego menagera w osobie brata, co to prał jego kosztem pieniądze, czy coś jakoś tak... To by nawet pasowało. Tam brat tu syn... - Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść - śpiewał taki jeden... Małysz wiedział i Premierowi nie powiedział?....  I smutno mi się zrobiło, że ta partyzantka wiedzy nieodtajnianej tylko w drugim obiegu żyje, bo w pierwszym szkodzi zdrowiu i życiu... Według mnie, to ludziska zaczęli się bać tej epidemii, co to pozwy się nazywa... Dlatego gąb nie otwierają, żeby się nie zarazić... Co to przy agonii służby zdrowia i służb ogólnie nie dziwi...przynajmniej mnie-polskiej baby...  

I znów myśli przerywa głos komentatora: To są fakty - nie fakty po faktach.Kurcze. Myślę sobie. W myślach czyta, czy jaki diabeł?... ale zaraz ten dodaje: My tu tworzymynową sportową historię. O, matko! Już myślałam, że jakaś interaktywna ta telewizja i myśli odbiera jak ja jej sygnał...

On męczennik! - wkurzyłam się nieco. Za co jak zawsze przepraszam Pana Premiera. A ile zdrowia mnie kosztuje to okno na świat fundowane mi przez tego męczennika... Pana Premiera znaczy - i tego nikt nie widzi...

Trochę oderwałam się od widowiska. Ale już wracam. Patrzę - Dariusz Dziekanowski, dla przyjaciół Dziekan. Dla mnie nie. Jak to ja, nagle przypominam sobie, jak to w maju 2007 roku Dziekanowski poddał się ponownemu leczeniu psychiatrycznemu z powodu alkoholiymu i agresji i został odsunięty od pracy z kadrą A, w której zastąpił go Adam Nawałka. No, ale mamy rok 2012 i widocznie chłop został skierowany do parlamentarnej grupy wsparcia B... Tylko dlaczego zrobili go swoim trenerem te parlamentarzysty?... I Premier kapitan także samo?...  No, żeby potem nie było, jak z Kaczyńskim, że będą pytali różne takie: co Premier bierze, co pije i czy pije... i takie tam... Tak może być, że pierwszy zapyta ten od tego ruchu, co to stawiał ale teraz to już raczej nie... no chyba, że rachunki wystawia... krzywd czy inne jakieś... 

No, ale Panie Premierze, powiedzmy sobie szczerze. Sam żeś se Pan wyhodował... Wolność bezgraniczną dał... ze smyczy spuścił... kolacyjki... i takie tam... no to nie dziwota, że chłop chce więcej i więcej... Nie wiem, jak na Kaszubach ale u nas mówi się, że daj palca a rękę zeżre... albo jakoś tak... 

Ale o meczu miało być. Byłam przerażona, co ten PZPN wyrabia na boisku. Znaczy ta z ogonem sędzia czy sędzina - zależy kto mówi. W drugiej minucie chyba pozwoliła sobie władzy się postawić, znaczy Panu Premierowi i gola nie uznać. Spalony i spalony... jakby Premier za długo na solarium siedział... Przecież wiadomo, że ten od solarium to był wice zaledwie, w dodatku od Kaczyńskiego albo i nie, a poza tym już w polityce nie jest... Różne takie ustalają dlaczego... teorii dużo...może być i dlatego cisza w temacie, jak po śmierci organisty...

Musiała być ta sędzia albo sędzina z jakiegoś powodu zbyt pewna siebie. Ja sobie tak myślę, że to ten tvnowski    W-11 o kryptonimie Seba albo imieniu, bo na koszulce miał, dał cynk, że Premier żadną gwiazdą nie jest, bo jedynymi gwiazdami na boisku to są one-te walterówki. Tak mogło być, bo ten Seba tak przyłożył Premierowi po kostce ostrzegawczo, że męczennik padł na murawę obrażony jak dziecko i nawet ręki podać nie chciał na zgodę, tylko fuknął coś pod nosem... Ja myślałam, że jakie służby wpadną, nosze przyniosą i z honorem zabiorą wodza, by nikt jego powagi nie trącał... ale nie... i to mnie zastanowiło... No i ja tak sobie pomyślałam, że te walterowki to musowo muszą też swoją wartość mieć... Większą może niż te polityki, co to przyszły, żeby inne nie były same. Większe, niż Kaliniesta znaczy Kalisz Ryszard, co to na Premiera nakrzyczał z trybuny sejmowej za te goldy i ambery, józki i bąki... 

A na to wszystko patrzyła z góry trybun państwowego stadionu najważniejsza tvnowska gwiazda z małożonką, co to nie jest sama...   

 

 

 

 

 

 

    

iluminacja
O mnie iluminacja

Uśmiechnięta i szalona jednego dnia, nostalgicznie zamyślona drugiego. Kochająca ludzi i nienawidząca ich jednocześnie. Ludzie i życie nauczą Cię rozumu - mawiała moja babcia. I miała rację... Niestety... Iluminacja ma wiele znaczeń. Dla wielu jest tylko "zjawiskiem aha". Dla równie wielu psychologia poznawcza, to nie wszystko. Dla mnie też...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka