Z decyzji o tym, by nie odtajniać notatki ABW nie był zadowolony Roman Giertych. Jako Liga Polskich Rodzin. Czy jako Roman Giertych adwokat - nie wiem... Jeszcze nie mówił... Jako LPR twierdził, że nie ma żadnych powodów, żeby dokument pozostawał tajny. - Znajdujemy się w stanie aberracji - mówił.
Ta łacińska mądrość, znaczy ta cała aberracja, to w ustach autorytetu czy pełnomocników... czy jakoś tak... jednego z Tusków albo obu ....znaczy zbłądzenie, odchylenie tudzież zboczenie od normalnego stanu i zachowania, albo przyjętych norm postępowania, sposobu myślenia czy też działania jakiegoś urządzenia.
No i racja ta aberracja. No bo może faktycznie Premier w ciemności zbłądził albo jego syn. Albo obaj. Albo jakoś tak... Może zboczyli obaj albo jeden z nich od normalnego stanu przypisanego mężowi stanu i jego rodzinie, co to jak dziewica żyć powinna.... Może nie wiedzieli obaj albo jeden z nich, że ich normy postępowania albo jednego z nich nie są zgodne z oczekiwaniami wobec nich albo jednego z nich.... Może spoósb myślenia obu albo jednego z nich wymaga zbadania, czy aby nie odstępstwo jakie... No a może po prostu to urządzenie napędzające POlskie państwo nie jest prawidłowe tylko felelerne.... A wtedy to może nie być wina obu albo jednego z nich, tylko tego wypaczonego systemu...
Ale o Giertychu miało być. Czy po ośmiu latach podtrzyma swoją opinię, że dla dobra sprawy trzeba odtaniać co tajne? Bo kiedy o tej aberracji mówił to:
Był rok 2004. Pracowała Komisja Śledcza ds. PKN Orlen. Wniosek o odtajnienie notatki ABW z wiedeńskiej rozmowy Jana Kulczyka z Władimirem Ałganowem budzi niezadowolenie szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Andrzeja Barcikowskiego. Dochodzi do konsensusu. Kulczyk zapozna się z treścią notaki i pisemnie oświadczy, że zachowa tajemnicę o tym co przeczytał.
No to może jak wtedy dać premierowi przeczytać tę notatkę, co czytał czy nie czytał, albo czytał bez zrozumienia tekstu, albo ktoś mu źle przeczytał, albo jakoś tak...
No bo wtedy ta notatka powstała po tym, jak ten Kulczyk (od razu przepraszam, że przypominam po nazwisku-taka Polska profilaktyka w krew mi wchodzi) zrelacjonował Barcikowskiemu swoją rozmowę z Ałganowem. No to może i teraz ktoś komuś coś i ten ktoś co jemu ktoś napisał coś...
Nie wiadomo, czy pisał dla kogoś czy dla siebie... No bo jeśli dla siebie - to może być, że nie chce, żeby wszyscy wiedzieli...
Jak donosiły wówczas media za szefem komisji Józefem Gruszką z PSL, co to mu potem ta komisja lekarska czy jakoś tak śledząca jego zdrowie na zdrowie nie wyszła, cała ta komisja do tego ORLENU potakująco poruszała głową, żeby nie odtajniać notataki, bo takie odtajnienie szkodliwe jest. Nie było tylko wiadome, dla kogo tak konkretnie.
Coś to z tymi notatkami nie było takie jednoznaczne, bo dwie były odtajnione a jedna nie mogła być, bo była tajna bardziej niż te tajne... czy jakoś tak...
No i nawet niektóre pytały, dlaczego to niby tak, że jedne albo dwie to tak i nawet publika się rozczytywała - a jedna nie. Ten Gruszka Józef, co to już go w polityce nie ma, bo mu na zdrowie nie wyszła, tłumaczył ponoć coś o topielcach... że jak ktoś się utopił, to wszyscy którzy nie umieją pływać mają się utopić? Czy mają nie wchodzić więcej do wody... albo jakoś tak...
Nie wiem, o co z tymi utopionymi chodziło? Czy jak upublicznili to się jakie potopili... czy dlatego że nie... czy jakoś tak.... No ale ja prosta baba jestem... każdy to wie...
Nie wiem, czy im teraz to odtajnienie tego fest tajnego wyjdzie, bo wtedy POlska opozycyjna siła także jak i dziś przeciwna była temu, żeby ludziska czytać se mogli, czego czytać nie powinni. Nie żeby nie umieli i dlatego, żeby ich chronić przed ich niewiedzą trzeba było. Ale dlatego może, że by nie zrozumieli...
POseł Konstanty Miodowicz ostro przeciwny był odtajnianiu notatki szefa tej ważnej agencji co to do dziś problemy robi. Ale że te POsły z tej partii obywatelskiej takie wizjonerskie były, że ten ich opór przyda im się kiedyś, to ja z podziwu wyjść nie mogę. - Nie może być tak, by służby wywiadowcze były przymuszane do publikowania swoich materiałów przez aranżowanie przecieków - mądrością swą dzielił się ten Konstanty Miodowicz.
No ale o tym Giertychu ja miała. Wtedy ten Liga Polskich Rodzin ostrzegał, że jeśli ten cały Barcikowski minister czy agent czy szef agentów... czy jakoś tak... nie da do poczytania wszystkim - całemu narodowi znaczy - to i tak powie, co tam chowa w tej notatce i to na tej komisji śledczej, co to taką moc ma, że se go poprosi na dywanik jak Monika Olejnik do siebie i wtedy będzie musiał zaśpiewać... wyśpiewać... albo jakoś tak...
No to ja sobie tak myślę, jak ta polska baba za dużo i za często, że to dlatego nie może być POparcia dla tego odtajnienia i dla tej komisji od śledzenia POsłów tych fajnie obywatelskich i ich syna, żeby potem ktoś nie utopił ... nie umoczył... albo jakoś tak...
Ale to tylko prosta baba jestem i jako ja se coś źle pomyślała to jak zawsze przepraszam Pana Premiera i wszystkich, co tymi powrotami do przeszłości zezłościć mogę. Mądry i doradzać umie i reprezentować i pomagać i mówić to umie Roman Giertych... no to niech powie: odtajniać, topić, moczyć czy jakoś tak...?


Komentarze
Pokaż komentarze