Nie ma haka na marychę ani leszcza na antośka. Póki kret nie podkopie krewnych znajomych królika, którzy wspólnie zżerali marchewkę króliczka, to do żadnej prawdy nie dojdziemy... tak sobie myślę ja - polska baba...
Bo jak tak sobie myślę, to przypominam sobie, jak intensywnie myślał Zbigniew Chlebowski i jak na tym myśleniu wyszedł... A może nie myślał, jak robił i dlatego tak wyszedł... "wyszłam za mąż zaraz wracam"... Może myślał, że wchodzi w dobry związek, trwały na dobre i gorsze też... Myślał, liczył i ...dobrze, to wyszedł na tym tylko lider tego związku od tej obywatelskiej inicjatywy, co to obywatelom się jednak nie podobała...przynajmniej nie wszystkim... kaczorom czy pisiorom - albo jakoś tak - raczej nie...No to służby porządkowe wzięły się do roboty, posprzątały, zamiotły - żeby obywatele fajny spokój mieli, a nie tylko problemy i problemy... już nawet na cmenarzu spokoju nie mieli i to nie tylko martwi, ale i żywi także samo, a może przede wszystkim...
No to, żeby znowu fajna ta zielona wyspa była - ten obywatelski lider usunął ze związku toksycznych, co jego ręki godni nie byli - przy okazji fundując nowe szaty tej centrali z biurem do antybrania czy dawania... albo jakoś tak... i zapanował błogi spokój...
Ale ja, jak to baba, tak se czasem wspomnieć coś lubię, no i jak tak se patrzę na tego Zbycha od Rycha i Mira, to mnie się aż łza w oku kręci, że tak bidaka na zmarnowanie poszedł, choć potencjał miał... i tak się dał... ustrzelić... wystawić...odstrzelić...albo jakoś tak...I podobno to nie zrobił żaden gajowy, znaczy nie strzelał do tych trzech kumpli spoza boiska... to ten, co to na tym boisku pierwszą gałę grał...
Fot. Łukasz Giza
I JAK TAK SE SPOJRZĘ NA CHŁOPINĘ, JAK OCZY UKRADKIEM OCIERAŁ, ALBO POT Z CZOŁA CHUSTECZKĄ, KIEDY TO GO NA POŻARCIE RZUCILI, CI CO JUŻ GO NA BOISKU NIE CHCIELI, BO ŹLE HARATAŁ W GAŁĘ I NA SPALONYM DAŁ SIĘ ZŁAPAĆ, A POTEM SFAULOWAĆ BOLEŚNIE, PRZEZ CO DRUŻYNA STRATY PONIEŚĆ MOGŁA NIEPOWETOWANE...WYMIERNE ZNACZY...TO TAK SE MYŚLĘ, ŻE JUŻ NIKT PRZY ZDROWYCH ZMYSŁACH PRZEZ TO PIEKŁO PRZECHODZIĆ NIE ZECHCE... ZNACZY PRZY CHORYCH MOŻE I TAK... ALE KACZYŃSKI SIĘ NIE LICZY... ICHNIE ARMATY NIE Z TEJ BAJKI I SIĘGNĄĆ WROGA NIE MAJĄ SZANS...

Fot. Wojciech Barczyński
I NICZYM SAMOTNY BIAŁY ŻAGIEL KAMRAD Z ŁAW SEJMOWYCH...albo i nie...BEZRADNIE ROZKŁADA RĘCE DO DZISIAJ: NA WŁADZĘ NIE PORADZĘ...JA BYM WAM TEGO NIE ZROBIŁ CHŁOPAKI...ALE KAŻDA PARTIA MA TAKĄ WŁADZĘ NA JAKĄ ZASŁUGUJE...

fot. PAP / Bartłomiej Zborowsk
No i jak tak se to wspominam i wizualizuje - widzę wyraźnie, że szans na pokonanie ambera z goldem i józkiem oraz bąkiem to szans nie ma pisiorowata armia... no chyba, że kret jaki się przeryje do nich i podziemie im na powierzchnię wystawi... Tylko, że ten kret to taki kamikadze być chyba musiałby - albo umęczony życiem...bo jak życie i jego dobra doczesne ukochał, to szans na kreta nie ma... tak sobie myślę ja - polska baba...ale ja mogę się nie znać.. prosta kobita jestem i na służbie u służb nie byłam...
No i tak ja sobie jeszcze myśle, może źle myśle, ale inaczej mi nie przychodzi do głowy, że tu nikt w skarpetkach puszczony nie będzie. Być nie może, bo złotousty nasz prezydent od skakania przez jakiś płot...bo ja dokładnie nie wiem, komu i kiedy on podstakiwał albo przeskakiwał...albo jakoś tak...dawno juz powiedział, że w skarpetkach to może puścić każdego, kto złotówkę ukradł. A przecież każdy wie, że tu nie złotówki idzie a o miliony i złoto i..ech, za mała moja wiedza, żeby dopisać, o co jeszcze temu bolkowi czy józkowi nadawli w tym amaberze i goldzie...
Ja to sobie nawet poczytała, o co chodzi z tymi skarpetkami - bo chyba o pranie nie...no chyba, że pieniędzy... ale ja musiała coś pokręcić z tym praniem pieniędzy... pieniądze to się przecież kisi - jak się ma...
A z tymi skarpetkami to jest tak, że z tym puszczeniem w skarpetkach idzie o to, że to takie demaskatorskie działanie ma być, żeby kogoś do ruiny finansowej doprowadzić, albo czyjeś brudne sprawy odkryć i spowodować tym jego...znaczy tego jeszcze w butach, do upadku moralnego doprowadzić...
No to ja się pytam, kto by miał kogo demaskować, jak te prokuratory to zajmują się teraz ubezpieczaniem siebie i swojej ciężkiej odpowiedzialnej pracy, sądy walczą o honor albo władzę - w każdym razie bój jakiś jest - z ministerstwem od sprawiedliwości, co to jak jego szef nic nie może i tym sądom też.., władza bije kaczory jakieś czy te kaczory władzę... a agent okupuje urząd premiera, co to sezam czy sejf trzyma zamknięty przed opinią publiczną czy parlamentarną - no to kto ma tego, bo kogo to nawet nie wiadomo, w tych skarpetkach puścić.. i dokąd...
bo czy w ustce to sanatorium jeszcze przyjmuje to ja nie wiem...no, a jeśli przyjmuje, to nie wiem, czy pomieści, bo nie wiadomo, ilu tych w skarpetkach będzie do podratowania zdrowia...wyżartego przez amber i gold...
No i patrzcie... mądre mówili, że nie wszystko złoto, co się świeci...


Komentarze
Pokaż komentarze (6)