Kto nie daje lecz odbiera ten się potem poniewiera...inaczej pisane... Tak ja sobie wymyśliła w mojej babskiej głowie, jak na tego V jak zwycięstwo Vincenta, centa czy funta - bo nie złotówki, popatrzyła przez chwilę, bo dłużej nie mogłam... Jakaś niemoc mnie taka wzięła i to chyba od słuchu mi poszło to omdlenie. Jak zwycięstwo to trzeba wypić, a jak wypić to z toastem, a jak toast to zwycięski: Za zwycięstwo nie wasze ale nasze... I niech sobie każdy dośpiewa, czy on na tarczy czy z tarczą pił...
Jak ja sobie tak siadła i pomyślała... ale na pewno bez "po", bo mnie jakoś dla spokojności szkodzi i w nałóg może wpędzić, a Kaźmirz radził wypić dla spokojności...to se przypomniała, że jakoś tak listopadem to było... no tak... jak kaczki odleciały to być musiało...roku 2007, raban się podniósł, bo jakaś siła reakcyjna czy relaksyjna...albo jakoś tak... rozgadywać zaczęła, że Janek czy Jacuś... albo jakoś tak, nie ma własnego PESELU. A skąd miał mieć, jak on nietutejszy bidulek czy krezus... czy jakoś tak ... W jego kraju numerków ludziom nie dają, Polakom ponoć numerowanie w mentalności czy miłości do historii zostało...albo jakoś tak...Musi być coś z tą historią, bo władzę mamy historyczną...
Ale my naród gościnny i wiemy, jak przybysza przyjąć. Zaraz na pomoc rzuciła się ta obywatelska pomoc ogólnonarodowa, co to lud z kajdanów Jarosława I Mściwego wyrwała, a tego obcego na swoją platformę ratunkową przyjęła. - Będzie załatwione - grzmiał niemal z ręką na sercu - bo nie wiadomo było, czy on to serce dla wszystkich ma - minister taki od spraw wewnętrznych dla tych zewnętrznych albo jakoś tak.
No i ten Grześ - nie od tych czterech pancernych, bo ich było chyba mniej - rozpowiadał, jak to już wszędzie w sprawie tego obcego, co to jak rodzina ma być, bo nawet sakwę dostał do zarządzania, choć sam do tej sakwy nic wkładać nie mógł, bo tego PESELU nie miał jeszcze ani NIPu ani osobistego potwierdzenia, znaczy tekturki z fotką, że on już swój...Ale jakiś wkład do tej sakwy mieć musiał, skoro go tak hojnie gościli te z platformy na swoim okręcie, co to sam sobie sterem...i każdy wie...
Żeby bidulka nie czuł się wykluczony, bo jeszcze wtedy tego ministra od wykluczonych nie było, bo był tam, gdzie tych z platformy do domu nie wpuszczano - koledzy nadali mu na chrzcie wewnętrznym Jacek Rostowski, choć znany światowo był jako Jan VIncent Rostowski. Nawet w Rosji u Putina też. Taki Anglik z urodzenia i z krwi i z kości, choć podobno tak do końca raczej nie. No i ja sobie przypomniała, że zasługi to ten Jacek czy Jasiu miał u samego profesora Leszek mu Balcerowicz jest i to jemu, takiej mądrości - dobra naszego narodowego choć niektórzy skandowali, że ma iść sobie precz - doradzał kiedyś, jak ten profesor był wicepremierem i ministrem od tej sakwy, co to teraz Jasiu Jacuś ma. Dawno to było. W poprzednim stuleciu...
No i jeszcze ważny był, bo doradzał temu, co to teraz doradza jego szefowi, czyli premierowi naszego drogiego rządu. Ten, co teraz doradza premierowi a wtedy słuchał Jasia Jacusia od sakwy - związany był nie tylko przez kasę zapomogowo pożyczkową - tak mi odleciało do pani Pelagii, co to te bombki robiła - z bankiem PeKao SA, bo za prezesa tam robił - Jan Krzysztof Bielecki. I one tak się razem trzymają te Janki i obaj tego samego premiera oraz prezesa, choć rady ministrów a nie banku. Ale też ważny jest.
I ja już teraz nie wiem, czy to dlatego ta akcja Kaczyńskiego jest przeciwko temu Janowi Jackowi, że on nie Polak, czy dlatego, że nie fachowiec, czy może że on nie żaden profesor jest, jak go przedstawiali koledzy... No bo ja wam zapomniała powiedzieć, że on tylko magister ekonomii jest a to jak widać za małe jego szkoły. Ale może i dobrze, że tak ma, bo premier i prezydent też tylko magistry i to nie od ekonomii albo zarządzania, to jakby on się czuł, jakby był taki prawdziwy polski profesor i to od dużej sakwy i z niej rozdawania...rozrzucania...wyprowadzania... albo jakoś tak...
Jak ta sobie przypominam, a dużo dziś myślałam o tym bidulku Chlebowskim, co się sam spalił czy jego spalono...albo wrobiono...albo jakoś tak... to mówił on...ba, zaświadczał słowem swym i honorem, że ten Jan to taki fajny nasz Jasiu. A zapytany, czy wypada, aby polski minister od polskiej sakwy płacił podatki brytyjskiej królowej, mówił, że Jan Jacek będzie płacił do polskiej sakwy, jak tylko przestanie być Janem Vincentem...albo jakoś tak...
I wtedy jeszcze ten Chlebowski powiedział, że w Polsce rzeczywiście podatki są wysokie i wielu ludzi woli wybrać inny kraj Unii Europejskiej. Szkoda, że do rządzenia się to już nie...Ale ja tylko prosta baba jestem i do radzenia albo rządzenia się innymi to nie...
No i dziwić się, że tego Zbyszka już nie ma w tych ławach okupowanych latami, a Donald i Jan może już i Jacek albo jeszcze nie - są i nawet jest z nimi Jan Krzysztof Bielecki, choć z tyłu siedzi, żeby w oczy nie koleć tych, co go nie lubią, bo on jakiś niefajny premier był czy prezes... albo nie...
No i ja tak sobie myślę czasem, jak widzę tego Jana z telefonem takiego zadowolonego - choć ja nie - czy Pan Premier często myśli, z kim ten jego człowiek od sakwy rozprawia tak symaptycznie przez telefon... jeszcze z Polską czy już raczej nie...

I jak ja sobie trochę poszukała wiedzy innej niż z głowy mojej, co to prostej polskiej baby wiedzą jest, to ja znalazła i wam powiem, gdzie, żeby i wy se tam popatrzyli... albo i nie...
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Polski minister finansów podatki od wynajmu mieszkań płaci w Wielkiej Brytanii. Będąc w latach 1989–1991doradcą ekonomicznym wicepremiera i ministra finansów Rzeczypospolitej Polskiej, w latach 1997–2001 – szefem Rady Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów, w latach 2002–2004 doradcą prezesa Narodowego Banku Polskiego, Jan Vincent-Rostowski zarabiał w Polsce. Czy wówczas podatki od dochodów też płacił w Wielkiej Brytanii? NIP i pesel, niezbędne do rozliczeń, załatwił mu bowiem dopiero w 2007 roku wicepremier Schetyna...
Jak podawały media, Rostowskiego rekomendował Tuskowi Jan Krzysztof Bielecki. Wcześniej Jan Vincent Rostowski doradzał w makroekonomii premierowi Putinowi, pomagał ministrowi Januszowi Lewandowskiemu w przygotowaniu prywatyzacji NFI i Leszkowi Balcerowiczowi w prywatyzacji polskich banków. Przypomnijmy, że w ramach Programu Powszechnej Prywatyzacji w 1995 r. powstało 15 NFI, do których weszło 512 spółek skarbu państwa. Kontrola efektów działania NFI przeprowadzona przez NIK wykazała, że cel ustawowy – pomnożenia majątku Funduszy nie został osiągnięty, a główne korzyści z programu uzyskały firmy zarządzające majątkiem. Natomiast prywatyzacja polskich banków doprowadziła do przejęcia ich w ponad 80 proc. przez zagraniczne banki komercyjne, które dziś de facto mają władzę nad polską gospodarką.
– Kim jest Jan Vincent-Rostowski – gdzie obronił doktorat, gdzie habilitował się, kto nadał mu tytuł profesorski oraz w jakich bankach i instytucjach finansowych, oprócz posad urzędniczych, zdobywał doświadczenie? Zapytajcie o to ministra – radzi „GP” jeden z emerytowanych ekonomistów zachodnich.
Ponieważ minister nie odpowiada na nasze pytania – zadajemy je publicznie.
media pytały: Gdzie minister Rostowski płaci podatki? 
http://wiadomosci.wp.pl/page,2,title,Gdzie-minister-Rostowski-placi-podatki,wid,10992458,wiadomosc.html


Komentarze
Pokaż komentarze (4)