Albo oszaleję, albo zacznę gryźć... Znowu ludziska tańczą jak gra orkiestra Donalda Tuska... i to bez batuty...takie wyuczone śpiewaki i nie pawły...Mistrz gra a przez kraj przewala się dyskusja nad czymś, na co i tak nie ma wpływu nikt poza mistrzem i jego orkiestrą ...znaczy ekipą...rezydentami znaczy... bo rządzącą to raczej nie...I nie ma już ambera z goldem... premierowicza z giertychem... suszy...ani burzy...są komentarze, co ten Tusk miał na myśli, że tę Joannę od aniołów...bo nie d'Arc...no może cosik trochę Muchę, co to zna się na sporcie jak Rostkowska na finansach państwa albo lojalności... no chyba, że jak premier na polityce miłości...do siebie...
A przecież każde dziecko wie, że wariata trzeba, żeby interpretować dzieło twórcy...trzeba by było być w takim samym stanie, jak twórca kiedy tworzył... Lepiej wariata grać niż nim być... mądrość ludowa wiecznie żywa...
dwie twarze...oblicza władzy...
ja też dyrygent...
"- I co znowu narobiłaś, Kluzico?" - miał dobrodusznie witać Joannę Kluzik - Rostkowską... nie mylić z Rostowską, choć zbieżność nazwisk jakaś jest... jej pracodawca w warszawskim ratuszu Lech Kaczyński. Kluzica owa zajmowała się wówczas sprawami kobiet. Swoją też... Jak trafiła tam i skąd? Nie po aplikacjach własnych, ale z polecenia swojego przełożonego w "Tygodniku Solidarność" - Jarosława Kaczyńskiego.
Jak to się stało, że kilka lat później tak dotkliwie pokąsała, delikatnie rzecz ujmując, ręce, które dały papu i wprowadziły na parlamentarne salony?.. I to ręce dwie - Jarosława żywego a Lecha to już nie...
i co ty Kluzico narobisz...tylko jak na spowiedzi...albo lepiej nie...
Biorąc pod uwagę, że jeszcze niedawno była Aniołkiem Kaczyńskiego, wraz z dwoma koleżankami z PiS, które zginęły w katastrofie smoleńskiej, po drodze zmieniając okręty na platformę, bez zmrużenia oka chce popływać po jej gwiaździstym niebie, co to piąty rok kręci "reality szoł" bitwa na głosy albo inne harce z gwiazdami...
I ta Joanna już nie od aniołów ma być prawą ręką ministra. Ja to bym wolała być jego szyją. Ale ja tylko prosta baba jestem i mogę się nie znać, która część ciała jest ważna bardziej, a która mniej...
Według najnowszej teorii o człowieku, ja to nazywam korwinowska teoria prawa do życia, pełnowartościowy obywatel naszego kraju ma wszystkie członki na swoim miejscu. Żadnego brakować nie może, bo wtedy szkoda takiego trzymać na stanie państwa. Z medalem... albo i nie...
No, ale o tych Rostkowskich i Rostowskich razem teraz pisanych miało być...
powróżyć...karty postawić...sukces musi być...
Ja to sobie posłuchała, co i kto mówi, i tak sobie wydumała, że ta Kluzica czy Anielica od Kaczyńskich to taka zmyłka może ma być, żeby naród miał o czym gadać, a nie o aferach śnić... I jak miał - to gada... Karny jest czy ukarany albo jakoś tak...No i mi jeszce się zdaje, że ta Joanna - i nie Mucha, bo Mucha od sportu jest, na którym się nie zna, ale widać znać się nie musi - bo musi tylko być... To i jest. No i ta para do ministra Jana Jacka vel Vincenta, tak ja myślę - polska baba, jest potrzebna do bicia opozycji, z której kajdan się wyrwała... albo do bicia piany...albo jakoś tak... To wróży sukces. Bo ona ponoć dobre stosunki ma z tym nowym szefem, co to ma za niego pracą się zająć...czy pracującymi...albo niczym...albo i nie...
"Niemal takich samych słów używa były premier Kazimierz Marcinkiewicz, oceniając pozycję Kluzik w partii: Ona zawsze mogła sobie pozwolić w PiS na więcej, bo była bliską koleżanką Jarosława Kaczyńskiego" - pisał "Wprost".
- Mówią, że Kluzik ze swoimi poglądami pasuje do PiS jak kwiatek do kożucha...
no to i słowo stało się ciałem... i kwiatek z kożuchem się spotkali... to o czym tu rozprawiać...
Joanna nie od aniołów, ale od fachowców wykazała się ciężką pracą, jak na władzę fachowców przystało - dwa wystąpienia sejmowe miała i aż jedną interpelację poselską. No to, czy jest ona rzeczywistą siłą fachową czy raczej tarczą antypisowską... albo antyrakietową...albo siatką maskującą...albo kimś...albo i nie...
„Kluzik, daj spokój, nie nadajesz się do polityki"
Takiej odpowiedzi oczekiwała od Jarosława Kaczyńskiego, kiedy zamarzyła się jej polityka. A taką potrzebę poczuła po bytności w kilku tytułach prasowych i stwierdzeniu, że w fachu dziennikarskim niczego więcej nie osiągnie. Skoro chciała być posłem to musiała zapisać się do partii. Tak sobie kombinowała. Padło na PiS. Wcześniej wyeliminowała PO. Był rok 2004 i właśnie kończyła się era SLDowska. Uważała się za człowieka opozycja, czyli - jak mówiła - mogła się odnależć tylko w postsolidarnościowym nurcie.
Jarosława Kaczyńskiego poznała 23 lata temu. Ona była początkującą dziennikarką "Tygodnika Solidarność". On był protegowanym Lecha Wałęsy na naczelnego - scheda po Tadeuszu Mazowieckim, który zabierał się właśnie za premierostwo i dwa palce trenował, bo jednego wtedy jeszcze nie.... Mazowiecki chciał posadzić na stołku po sobie Jana Dworaka. Konflikt naczelnych wymiół część dziennikarzy z tygodnika. Kluzik-Rostkowska została przy Kaczyńskim. I przy redaktorze naczelnym tygodnika... i przy wodzu naczelnym partii politycznej.... Na krótko, jak to anielica...kluzica...
- Donald Tusk był moim starym kumplem, a PO miała przewagę w rankingach. Nie chciałam go stawiać w kłopotliwej sytuacji, że przychodzi znajoma i czegoś chce. Jarosława Kaczyńskiego znałam wyłącznie zawodowo, dlatego uważałam, że będzie mógł mi powiedzieć szczerze: „Kluzik, daj spokój, nie nadajesz się do polityki"
mówiła Joanna Kluzik - Rostkowska na łamach tygodnika "Wprost".
I co znowu narozrabiałaś, Kluzico?"
Jednak żaden z Kaczyńskich nie odtrącił Rostkowskiej. Jarosław polecił Joannę prezydentowi Warszawy Lechowi Kaczyńskiemu. Miała być w biurze prasowym. Jednak tak się zakręciła, że utworzono dla niej stanowisko pełnomocnika do spraw kobiet. Obrotna była już wtedy...albo obrotowa...albo wtedy jeszcze nie...
Lech Kaczyński miał ją nazywać "Kluzicą?
"Gdy wchodziła do jego gabinetu, pytał: „I co znowu narozrabiałaś, Kluzico?"
Ja jestem najważniejsza... prawa ręka...anielica...kluzica...
lubię to...
kowalu własnego losu...
a kaczyński to mnie może pocałować...
Jarosław Joannę przed Romanem
"Kaczyński chronił Kluzik przed wicepremierem Romanem Giertychem także wtedy, kiedy doszło do sporu o ustawę o oświacie i zakaz propagandy homoseksualizmu w szkołach. Kluzik sprzeciwiała się Giertychowi, ten zażądał jej dymisji. Były wicepremier do dziś uważa, że Kaczyński jest gotów obronić Kluzik-Rostkowską nawet przed Radiem Maryja" - pisał "Wprost".
– Lubię Jarosława za polityczną inteligencję, za sarkastyczne poczucie humoru, no i ten rzadko spotykany dziś szacunek wobec kobiet. Gdy wracaliśmy z drugiej debaty telewizyjnej, cztery razy przepraszał mnie, że musi wysiąść po drodze i nie da rady odwieźć mnie do domu osobiście– mówi Kluzik-Rostkowska.
"Odpłaca Kaczyńskiemu absolutną lojalnością. Gdy po tragedii smoleńskiej poszła na spotkanie do szefa PiS i ten zapytał, czy zostałaby szefową jego sztabu wyborczego, od razu powiedziała „tak". Nie konsultowała tej decyzji nawet z mężem, choć wiedziała, że kampania zupełne wyłączy ją z życia rodzinnego. Ma trójkę dzieci, które przez tygodnie walki wyborczej częściej oglądały mamę w telewizji niż w domu."
kiedyś wszyscy byliśmy inni...
Jedna piaskownica to nuda
Szefowa sztabu Jarosława Kaczyńskiego odczytała kilka pozycji z zaprezentowanej listy: „Zawsze mamy gdzieś w zanadrzu polską pamięć, że 400 lat temu w trochę innym charakterze żołnierze polscy maszerowali na Placu Czerwonym, Jeśli trzeba będzie wprowadzić stan wyjątkowy, to na jakimś terenie, a nie w całym kraju,Równouprawnienie jest ważne, ale trzeba pamiętać, że są zajęcia nieodpowiednie dla pań, Dunki nie są najpiękniejszymi kobietami, ale to (o załodze statku wojennego) były kaszaloty, Miałem przyjemność wizytowania terenów powodziowych, Nie powinniśmy domagać się od USA zniesienia wiz” - wyliczała.
„To jest cała długa lista wpadek marszałka Komorowskiego i być może byłoby to bardzo zabawne, gdyby nie fakt, że te wpadki popełnia kandydat na urząd prezydenta RP” - zaznaczyła. http://jaroslawkaczynski.info/aktualnosci/artykul/a,172,Joanna_Kluzik_Rostkowska_przedstawila_liste_wpadek_Bronislawa_Komorowskiego.html


Komentarze
Pokaż komentarze (4)