- u nas w stanach z bankrutami to nawet lepiej robi się interesy, bo widać, że ktoś potrafi podnieść się z porażki...albo i nie... usłyszała ja zdanie takie i od razu wszystko pojęła, co mówi Donald Tusk... I spojrzała ja na premiera z uznaniem i podziwem...mamciu kochana - jaki to strateg, jaki mąż stanu...i eureka...myśl oświecona przeleciała jak pensja przez palce...premier chce do stanów...do białego domu...bankrut pokaże, że z kolan się podnieść umie i tym se zaufanie kupi...znaczy najpierw się sprzeda...potem kupi...albo odwrotnie...albo nie...O Jezu...ale czy Obama o tym wie...a ta jego Angela, co to tyle uczuć włożyła w Donalda...znaczy interesów tyle miała do Donalda...no bo do Polaków to już chyba nie...Nie wiem, czy się kobieta podniesie...a już zraniona to pewnikiem co wymodzi, żeby takiemu zaszkodzić...znaczy bankrutowi uczuciowemu czy finansowemu czy politycznemu...albo jakoś tak...albo i nie...No bo ten wschodni mąż to pewnie wie...nie Angeli tylko stanu wschodniego...
Matko, ile można jemu tłumaczyć...znaczy mojemu mężowi niestanu takiego....przecie każdy wie, że on ma tu jakiegoś swojego byłego radcą czy doradcę, co teraz dla naszego premiera pracuje...czy mu budżet reperuje... czy rujnuje...czy jakoś tak...znaczy klucz do sezamu pilnuje...czy sezam przed premierem pilnuje...czy przed ludźmi...albo jakoś tak...to pewnie wie ten ze wschodu...no chyba, że klauzulę tajności ten od sezamu podpisał...albo poufności...premier mu nałożył, co tylko premier może zdjąć....odblokować czy odtajnić...czy jakoś tak...
Ale powiem wam, że ta Angela to chitra taka, że strach...Ona musiała rozgryźć tego naszego premiera... albo jej...albo już nie... Donalda z tą amerykańską misją na biały dom i dlatego na wschód ruszyła...znaczy, żeby nie iść tą samą drogą, co ten Donald chce iść...albo idzie...albo jeszcze nie...Gdzie diabeł nie może tam babę pośle...ale żeby zaraz na wschód...z zachodu...i nie przez Polskę....to nie dla prostej baby jest - znaczy dla mnie...Ale dla męża stanu...
O mateńko, a co to będzie, jak kto zechce zrobić na ten stan zamach...znaczy ten zamach stanu na ten stan co to mamy...albo i nie...Nie, nie w Ameryce....tu u nas...znaczy w Polsce, bo ja już nie wiem, czy to u nas jeszcze jest...czy u ich....czy gdzie...Taki stan to pucz takie jedne nazywali... czy putin... czy jakoś tak...no bo chyba nie angela...nie słyszała ja...albo nie mówią...albo ja nie rozumiem...a może one przewrót mówili...majowy jaki czy jesienny... a może w przód albo w tył... albo gdzie...
No i jak ja tak se to myślę o tym wszystkim... i o tym bankrucie... czy bankructwie... to ja widzę w tym sens...i mądrość premiera... ale o tym każdy wie...To jak z alkoholikiem co to musi najpierw sięgnąć dna żeby się podnieść...albo i nie... i dlatego to bankructwo mu te wszystkie wytykają...z zazdrości, że on taki taktyk jest...i strateg...albo i nie...I powiem wam, że podziwiam premiera...z raz obranej drogi nie schodzi...jak bankructwo to skutecznie...i dlatego ta stocznia zbankrutowała... czy się zrujonowała...czy ją zrujnowali...albo i nie...i te szpitale, szkoły, drogowcy, stoczniowcy, hadlowcy bankrutują...taktycznie tak...żeby premier cel osiągnął...czy stan...albo jakoś tak...i te wszystkie inne też...nie wiem czy błogi czy wojenny...odpowiedz se sam...
Tylko te co z budżetówki się żywią...z budżetu żyją...żerują na budżecie....czy jakoś tak...znaczy z tej sakwy biorą, co to jej były pracownik męża ze wschodu pilnuje...one nie bankrutują...to też dla zmyłki...znaczy, żeby wszystkie wiedzieli, że dobrze jest... żeby się żadne nie dowiedzieli, że premier cel osiąga... i te, co pasożytują na tych co z budżetu też nie bankrutują...dla zmyłki...albo i nie...
Także premier wszystkie nas taktycznie prowadzi do tego bankructwa...co to jedne nazywają ruiną a inne dziurą budżetową...a inne jeszcze nie...Z tą dziurą to coś może być na rzeczy...Bo jak tę sakwę ktoś rozerwał i wybiera se jak chce...to może być jak z tym grzesiem co to worek piasku a ten piasek ciurkiem i worek był pusty... Nie schetyna...ten od wiersza...
I jak ja już teraz wszystko zrozumiała...i że premier wielki mąż stanu jest...to ja na mojego patrzeć nie mogę spokojnie, że on nie taki mąż jest, jak premier stanu - na dziurę klnie, na bankructwo, na ten stan czy przewrót...albo jakoś tak...że ma być...czy być musi....albo nie...
I ja mówię mojemu: ty patrz, podziwiaj i się ucz...bo jak tego bankructwa premiera...czy od premiera... albo jakoś tak...się nauczysz - to się z kolan podniesiesz jak on...albo i nie...partnerem będziesz dla każdego jak premier dla ameryki... dla angeli... albo putina... albo i nie...


Komentarze
Pokaż komentarze