Dzień dobry Panie Romanie. Trochę się spoufalam, ale to chyba nie grzech, skoro razem jesteśmy w jednej polskiej rodzinie. Bo w lidze to nie... Widzę, że stęsknił się Pan za władzą, wpływami i salonami...Naszym jednak nie...No i tak sobie profilaktycznie myślę, że mam dla Pana pomysła na nową drogę życia. Nie wiem, czym się Pan zajmie...wiem, wiem, co łaskawca da... ale to szczegół, bo Pan jest wszechpolski...wszechstronny znaczy miało być... to może Pan robić wszystko, co kto chce...bo ja to nie...
Zwłaszcza, że były prezydent mocnej wiary, z dowodem tego w klapie marynarki, ceni tylko takich, co roboty się nie boją...A Pan przecież nie - łapie się Pan wszystkiego, rzecz jasna, byle intratne było, jak posady godne Pana...no bo mnie to nie...
No ale o tym pomyśle miało być
Przypomniałam sobie Pana rewolucyjne poglądy, oświeceniowe rzec by można polubownie, a może ewolucyjne...bo owulacyjne to raczej nie...i tak sobie myślę, że pomysł z Brazylii spodoba się Panu...przyszłościowy jest dla Pana, bo dla mnie to nie...
Otóż, wdrażany jest tam nowy program - a na nowych programach w oświacie to zna się Pan, jak mało kto - który ma za zadnie wyeliminowanie wagarów wśród uczniów. Temat na pewno jest Panu bliski, bo Pan chciał wyelimować przecież część uczniów ze szkół. Taki innowacyjny program brazylijski i Pana innowacyjna izolacja mogą ze sobą współgrać. A jak grać to gała, a jak gała to haratanie, a jak haratanie to Pan wie...a ja boję się powiedzieć. Dlaczego... no to Pan już dobrze wie...
No ale o tym programie
Żeby tych wagarów nie było, to uczniom zostały wszczepione elektroniczne czipy...No nie tak prosto w ciało...Pewnie Pan by chciał, ale nie...Chociaż może Pan zmodernizować program - do naszych warunków przystosować. Służby będą zadowolone. Pan wie, które... bo ja nie...pogubiłam się...a Pan nie...to gratuluję...Nie, Nie awansu...że też Pan w tym jednym kierunku zawsze...wiedzy gratuluję...albo i nie...No i tamte czipy są wszywane w mundurki szkolne...ale nasze mogą nie...jak Pan chce...Pan rządzi...A, jeszcze nie...to pech...albo i nie...
Prawda, że swojsko brzmi...mundurki szkolne...i do tego te czipy bliskie służbom...Jakie to piękne...Swojskie klimaty...Pan to czuje...Ja też...
Powiem Panu, że lubię Pana chrześcijańską skromność, to i życzliwa jestem i przyjaźnie doradzę bez podtekstu biznesowego - finansowego znaczy, bo to zaraz z piramidą się kojarzy, a jak piramida to nie - bo tylko czysty biznes dla przedsiębiorczej elity władzy zostawiam...różnej...i jej rodzin też, bo równość praw to rzecz święta w naszym kraju...Ale Pan to wie...
Tak, tak już na temat
No to ja życzliwie podpowiadam, że jest biznes do zrobienia. Nie ze mną. Pan to tak chyba z przyzwyczajenia, że jak ktoś coś to zaraz za coś...Ale ja życzliwie przecież...Mówię Panu po to, żeby Pan szepnął temu - komu to Pan wie...a ten komu Pan wie, niech powie żonie syna, co to jednoosobową działaność prowadzi z wykorzystaniem stanowisk publicznych - ale to podobno legalne jest - bo bidulkowi jedno źródło uciekło...albo odleciało...albo poszło siedzieć...albo jakoś tak...a rodzinę trza utrzymać i na mieszkanie zarobić, no i to prawie nówka autko za krwawicę nabyte też...nie ukryte tylko nabyte...że też Panu wszystko w jednym kierunku...
No to Pan zapunktuje a i Panu coś z tego skapnie...no bo mnie to nie...Jak nic ten fotel Pan dostanie, bo ten biznes tego syna kogo Pan wie, to musi się rozkręcić - a potem kręcić...To Pan tam będzie musiał być...No chyba, że potem to już nie...
Widzi Pan, jak Pana lubię...Innemu to bym nie powiedziała, ale w jednej rodzinie polskiej - to nie wypada tajemnic mieć...no chyba, że tego co ja się boję powiedzieć a Pan wie...bo jak nie, to... Pan wie...a ja się boję powiedzieć...
Gdzie ten biznes, Pan pyta...Patrzcie, jaki niecierpliwy...Ja tak myślała, że się Pan złapie na to jak mucha do lepa...znaczy zainteresuje się tym...Jaki dym...żaden dym...od tego te służby są co Pan wie, a ja się boję powiedzieć - żeby dymu nie było...
Po pierwsze - te czipy. Po drugie - jak czipy to bramki, co to muszą rozpoznawać te czipy... tych uczniów znaczy. No i te bramki, jak i te czipy, ktoś musi montować, doglądać, przeglądać, pilnować i takie tam...ciamciaram...
No i tu właśnie nieoceniona ale wyceniona rola syna tego co to Pan wie, a ja się boję powiedzieć, bo Pan zaraz mnie tym pozwem, co to Pan wie...Ale może nie, skoro ja Panu tego pomysła o tym biznesie...No to może nie...Ale kto tam Pana wie, jak dostanie Pan co Pan chce...
Bramki zamontowane w szkołach będą czytały te czipy i będzie wiadomo, że dziecko dotarło do szkoły...Czy się będzie uczyło to nie wiem...i czy grzeczne - także nie...Ale Pan swoim światłym umysłem coś wykombinuje...A jak nie, to pozwem gady. Nauczycielka od tej jedenastki gimnazjalistów szlaki przetrze, a jak nie - to ten sędzia, co pan wie, że kłania się do słuchawki, albo inny...no chyba, że od teraz to już nie...albo chwilowo nie...taka zmyłka, jak ta Pana, wie Pan kiedy, bo ja wiem...
I powiem Panu, że na tym czipie to jak spirala się rozkręci ten biznes syna tego co to Pan wie, a ja się boję powiedzieć...Bo jak ta bramka odnotuje obecność ucznia w szkole, to automatycznie wysyła sygnał do rodziców, że gagatek już jest...znaczy pociecha kochana...No i ta wiadomość do rodziców smsem się wysyła, a to jak wiadomo - sms to sieć, a jak sieć to Pan wie...a ja nie będę zapeszała, żeby te służby nie spłoszyły się...no i ta sieć...albo siatka...albo i nie...
Zapomniałam ja Panu powiedzieć, że tamtejsze tak robią, że jak się uczeń do 20 minut spóźni, to jeszcze idzie ten sms, ale potem to już nie...Znaczy łobuza nie ma, a wtedy to Pan wie...karcer, odosobnienie, parę batów...ale co ja będę Pana uczyła, jak Pan to wszystko wie...
Lubię Pana, to jeszcze trochę pomogę rozkręcić ten biznes, bo ta córka tego co Pan wie, a ja się boję powiedzieć, to się na modzie zna...To ona by te mundurki mogła dla tych uczniów, a potem promować je w tej uczelni co to będzie tam wykładała...Nie kafelki tylko modę...Jakie kwalifikacje...Bloga ma tak jak ja...A sam Pan widzi, że na ten przykład kwalifikacje biznesowo-polityczne to ja mam...No jak nie, jak piszę a Pan czyta...No to chyba, że mam...
Jak ja się tego Pawlaka czy Polaka...czy jakoś tak...nasłuchała, że rodzinę trzeba wspierać, zwłaszcza swoją albo na swoim...albo swoich...no bo nie moją...moich... to ja to szczerze i życzliwie postanowiłam, że odstąpię Panu tego pomysła na biznes, żeby Panu żyło się lepiej, bo mnie to nie...
Ja powiązań biznesowych nie mam takich, to Pan wie, żeby na przetragu dla mnie...no to nie ma mnie...
Co to przetrag Pan pyta...No to, co się piszę i ogłasza szyfrem dla tego co ma wygrać...No niby, że on nie wie, że wie...Panu to trzeba wszystko jak dziecku... No i widzi Pan, w ucho ja nie trzepnęła a Pan zaskoczył...Siebie też...
Żeby lepiej zapunktować u tego co Pan wie, a ja się powiedzieć boję - to do tego biznesu rodzinnego można wciągnąć żonę tego co Pan wie, a ja się boję powiedzieć, bo nie wiem, czy coś robi czy nie. Dorobiłaby sobie kobitka, żeby tą przedsiębiorczością wykazać się w tym towarzystwie wzajemnej adoracji babskiej, co by wstydu nie robić temu co Pan wie, a ja się boję powiedzieć...
No to podsumujmy sobie ten biznes - syn chipy i bramki i może jeszcze tą sieć, córka mundurki szyła będzie modne albo i nie - ale i tak kupią jak rozkaz będzie...znaczy ustawa taka wyjdzie; a żona to praniem się zajmie tych ciuchów...no i prasowaniem...ale chyba, że nie...
I jak Pan myśli - fajnego mam banana dla Pana Romana, żeby przy jednym ogniu to i przedsiębiorczość wzmacniał w rodzinie tego co Pan wie, a ja się boję powiedzieć...żeby inni też coś z tego Pana stołka mieli...
no chyba, że nie...
teraz to już na pewno Pan wróci...po takim pomyśle, dla tego co Pan wie, a ja się boję powiedzieć...
no chyba, że ten co od niego zależy nie uwierzy, że kiedyś do tego ucha Pan szeptał...a teraz już nie...
P.S.
w sprawie tych owulacji to muszę przeprosić, bo uchybiłam Panu. zapomniałam wspomnieć o liczeniu ciężarnych uczennic, co jest w pewnym sensie związane z owulacją, a raczej jej brakiem...
i tak na wszelki wypadek przepraszam jeśli coś niehalo, bo Pan wie, że Pan to te pozwy...a ja politykiem nie jestem i interesu na mnie to nie...ale Pan bystry jest, to Pan wie...:)
fot.www.google.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (17)