"Powiedz tym swoim radomianom, że ja mam ich wszystkich w dupie i te wszystkie działania też mam w dupie. Zrobiliście taką rozróbę i chcecie by to łagodnie potraktować? To warchoły, ja im tego nie zapomnę" ...
Tak bym chyba powiedziała tej "sitwieniesitwie", gdybym ministrem od sprawiedliwości była...bo od prawa to są sędziowie, adwokaci i prokuratorzy - a ministrowi wara...Ale póty dzban - bo Gowin nie jest sam....
No i w III RP znów sięgam po mądrość towarzysza Edwarda Gierka, którego duch niczym Gowina od prawa krąży na Polską...
Gierek odpowiedział tak na sekretarzowi KW PZPR w Radomiu po stłumieniu protestów w czerwcu '76
No i czy Jarosław Gowin nie powinien także samo tej sitwie - co to nią nie jest i dlatego urosła w taką siłę...
I żeby nie było, że Gowin minister jest osamotniony w odczytywaniu środowiska prawniczego, to ślę mu posiłki, które każdemu z nas mogą być przydatne.
Sędzia Jacek Ignaczewski autorem publikacji, "Imponderabilia sądowe – ustrój"
Sędzia Sądu Rejonowego w Olsztynie, członek Stowarzyszenia Sędziów Polskiech Iustitia - Jacek Ignaczewski opublikował pracę „Imponderabilia sądowe – ustrój”. Jest to opracowanie zawierające omówienie obecnego stanu sądownictwa w Polsce. W publikacji autor stara się odpowiedzieć na pytania m.in. o to dlaczego "sędziowie sprowadzeni zostali do roli etatowych urzędników, mimo że nie przystoi do nich pragmatyka ani urzędnika, ani funkcjonariusza państwowego," a także dlaczego "samorząd sędziowski, który jest gwarantem niezawisłości sędziowskiej jest tylko farsą, w tym również o fakt, iż nie dostrzega się nierozerwalnego związku między niezawisłością sędziego, a jego niezależnością".
|
fragment:
"Okres transformacji ustrojowej upoważnia do stwierdzenia, że każdy Minister Sprawiedliwości jest przyjacielem sędziów dopóty, dopóki nie wkracza w organizacyjną sferę działalności sądownictwa. Dla sędziów jest to dowód na to, że minister pod sztandarami reformy w istocie czyha na niezawisłość i niezależność sądownictwa. Z tym momentem kończy się współpraca i sędziowie zajmują „pozycję na przeczekanie”. Można więc powiedzieć, że każda reforma jest skazana na porażkę, ponieważ bez zmian organizacyjnych i strukturalnych nie ma mowy o uzdrowieniu sytuacji w sądownictwie, którą nie od dziś określam mianem zapaści funkcjonalnej.
Podłożem sygnalizowanego nieustającego konfliktu na linii sędziowie – minister jest spór co do pojęcia i pozycji władzy sądowniczej na tle trójpodziału władzy w państwie. Dla sędziów władza sądownicza, to nie tylko sądzenie sensu stricto, ale również władza, którą można określić mianem organizacyjnej. Innymi słowy, sędziowie powołani do rozstrzygania sporów powstałych na tle stosunków prawnych oraz do wymierzania sprawiedliwości w sprawach karnych – nie mając żadnego tytułu, żadnych kwalifikacji, możliwości i instrumentów – uzurpują sobie prawo do organizowania sytemu sądownictwa w Polsce. Upatruje się w tym zarazem nie ciężkiej i analitycznej pracy, ale dowodu niezależności sądów oraz prestiżu, skoro pojawiają się głosy, że sfera organizacyjna, która u nas błędnie nosi miano administracyjnej, powinna należeć do I Prezesa SN."
http://www.hfhrpol.waw.pl/precedens/images/stories/file/imp_.pdf


Komentarze
Pokaż komentarze