Tak mi jakoś zeszło z debaty na ślub, o którym media trąbią a mnie on dotąd nie obchodził, bo jak to wśród celebrytów bywa często teraz - dziś ślub a jutro rozwód...tak samo huczny jak i pierwotna uroczystość, bez której rozwodu by nie było.
Zainteresowało mnie jednak, gdzie to ta ceremonia nałożenia obrączek się odbyła. I okazuje się, że po katolicku - przed ołtarzem, Bogiem i ludźmi, co to się tłumnie zebrali.
No to ja pytam:
Czy ten Bóg jest czy Go nie ma...
Czy ma znaczenie dla Polski czy nie ma...
Czy rodzina w Polsce to podstawowa komórka społeczna utworzona z połączenia kobiety i mężczyzny, świętym węzłem małżeńskim - czy też nie...
Czy przysięga małżeńska przed obliczem księdza, złożona przed Bogiem jest coś warta czy nie...
A "kocia łapa" taka fajna - dlaczego Ola nie zdecydowała się...taka przecież glamour i fajna...
I tych pytań może być ze czterdzieści...
Jedno na pewno w nich się mieści:
po co komu Palikot i jego ruch ...uch...
![]()
dlaczego on tylko sobie ten parasol...ludzie patrzą... a on jak prezydent - tylko o sobie
fot.www.se.pl, www.fakt.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (3)