Słucham i słucham i jak tyle razy ostatnio wyjść z podziwu nie mogę, jak to możliwe, żeby klub parlamentarny złożył wniosek o wotum nieufności bez przedstawienia przez siebie kandydata na niepolitycznego premiera -znaczy nie popieranego przez ugrupowanie, które go zgłasza...Że co... Że paranoja...ale w wydaniu "obywatelskim".
Prof. Piotr Gliński dyskredytowany jest z prawa i z lewa...no może poza Marzeną Wróbel od Ziobry - bo ona raczej nie...no i trochę ten kawałek rządu, wice z PSL... Prawo i Sprawiedliwość od "wszelakiego złego" Kaczyńskiego odmieniane jest przez wszystkie przypadki i konteksty też.
A ja zadaję proste pytanie: jak złożyć ten wniosek bez nazwiska kandydata technicznego, którego partia rekomendować chce. A nawet musi - jak ten od czerwonych dywanów mawiał...
Czy gdyby odwrócić sytuację do lat 2006-2007, to inicjatywa Donalda Tuska także samo byłaby potraktowana - czy nie...
Czy to nie jest tak, jak mawiali starsi ludzie, że to co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie...
No chyba, że tym smrodem Platforma Obywatelska jest...


Komentarze
Pokaż komentarze