Czy minister zdrowia Bartosz Arłukowicz działa na szkodę interesu społecznego? Biorąc pod uwagę, że życie i zdrowie człowieka są bezcenne i mają wartość nadrzędną.... Że życie jest darem przekazywanym kolejnym pokoleniom. Podarunkiem dla społeczeństwa, które bez życia - umiera...
"To są ogromne pieniądze, proszę pamiętać, że rozmawiamy o ponad 60 miliardach publicznych pieniędzy, które służą temu, aby szpitale mogły świadczyć pomoc, żeby funkcjonowała podstawowa opieka zdrowotna, żeby opieka specjalistyczna była dostępna. Pytanie: w jaki sposób dzisiaj tymi pieniędzmi zarządzamy?"
"(...)musimy jednak pamiętać o tym, że szpital nie jest typowym przedsiębiorstwem. Przecież szpital to nie jest miejsce, w którym głównym celem jest zarabianie pieniędzy. Jednak tu musimy połączyć warunki ekonomiczne z jakością świadczonej usługi medycznej, z efektem tego leczenia, które często jest drogie."
Tymczasem Bartosz Arłukowicz wespół zespół z biurokratycznym tworem NFZ odbierają społeczeństwu prawo do życia i do zdrowia. Wcześniej kierunek wskazała Ewa Kopacz - obecna marszałek sejmu, która wzorem Donalda Tuska za nic nie odpowiada, choć pętla jej niekompetencji i szkodliwej działaności zaciską się nie tylko na jej szyi - ale także na tych najbardziej bezbronnych - chorych, którzy ratowania zdrowia potrzebują jak powietrza...
I jak wytresowany realizuje politykę tych, o których niedawno mówił:

-Jezus Maria, jest tak plastikowa, że aż mnie to boli. Nie rozumiem, dlaczego ten plastik tak strasznie podoba się ludziom. (...) Jest obła, śliska, taka masa, która się podporządkowuje oczekiwaniom zewnętrznym. Mistrzem plastikowości jest Donald Tusk. Szanuję go jako premiera, ale on jest strasznie miałki poglądowo, nijaki i podobny do nikogo. (...) PO jest jak korporacja, która z natury rzeczy jest bezduszna, bezideowa. Oni są po to, żeby żyło się lepiej. Komu? Korporacji
- Jestem pediatrą i wiem, że on się zachowuje jak dziecko, które zasłania oczy i wchodzi pod stół. Dzieci wtedy myślą, że świata nie ma (...) Kiedyś go nawet trochę ceniłem, że potrafi tak pięknie manipulować opinią publiczną. Chciałem się od niego trochę tego nauczyć. Dziś już nie chcę. (...) Donald Tusk jest dzisiaj królem. Mam wrażenie, że dobrze się czuje w tej roli. W sprawie hazardu zobaczyłem rozhisteryzowanego premiera, który wybiegł przed publikę i powiedział: "Boże drogi w Polsce jest hazard, on jest straszny, musimy go zlikwidować" - mówił o szefie Platformy
Na pytanie "o co chodzi PO", Arłukowicz odpowiedział: - No właśnie o nic. Władza dla władzy. W nich nawet nie ma żadnej demokracji. Wyobrażacie sobie korporację, w której pracownicy głosują, kto będzie ich prezesem? PO z demokracją naprawdę ma niewiele wspólnego.
Działaniem na szkodę Centrum Zdrowia Dziecka powinny zająć się odpowiednie organa śledcze, skoro według premiera Donalda Tuska, żyjemy w demokratycznym państwie prawa - z jego literą i duchem łącznie czytanymi...Tylko, gdzie ich szukać...W państwie praworządnym zajęłyby się sprawą z urzędu - po doniesieniach medialnych...
Dobrze leczą, więc mają kłopoty...to im funduje Kawaler Orderu Uśmiechu....Bartosz Arłukowicz
Skandal na miarę III RP - od czasów gierkowskich, kiedy powstało Centrum Zdrowia Dziecka, po raz pierwszy klinika ratująca pacjentów z całego kraju - ogranicza przyjęcia...
Skandal na miarę więzienia dla III RP...
Co to znaczy, Panie Arłukowicz, że życie ludzkie jest limitowane? Co znaczy nadwykonanie życia i zdrowia ludzkiego? Co to znaczy, że leczyć trzeba w miarę przyznanego limitu finansowego? To żałosne myślenie mogłoby pozostać groteskowym, gdyby nie chodziło o skalę wyrządzanych szkód...
W praworządnym państwie, gdzie prawo - prawo znaczy, a odpowiedzialność funkcjonariusza publicznego jest mierzona kodeksem karnym i odpowiedzialnością polityczną - Pana już być nie powinno. W sensie stanowiska publicznego. Sądzę, że i lekarza Arłukowicza także samo. Ja bym do Pana z dzieckim nie przyszła - przed oczami miałabym garść judaszowych srebrników...
Bo pytam Panie Sługo - Pomocniku - co to właśnie minister znaczy - kto i kiedy zwolnił Pana z PRZYRZECZENIA LEKARSKIEGO, KTÓRE SKŁADAŁ PAN ZAPEWNE, CHOĆ NIE PAMIĘTA, BO PRZYSŁONIĘTE ZOSTAŁO STANOWISKIEM W RZĄDZIE DONALDA TUSKA:
Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam:
- obowiązki te sumiennie spełniać
- służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu od chwili poczęcia
- według najlepszej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując należny im szacunek, nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego
- strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro powierzonych mi chorych
- stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić
PRZYRZEKAM TO UROCZYŚCIE!
Wartość Pana słów każde dziecko w tym kraju zna...Mam nadzieję, że Pana dzieci także... Autorytet - wzorzec mężczyzny i ojca w domu mają...
Żonie zresztą to odpowiada, więc przepustkę do władzy Pan ma...Od ojca Pana także...czyli rodzina wsparcie dała, ale do kolejnej władzy to chyba ilość głosów za mała...a jeśli zapamiętają...
Co łączy żonę ministra Bartosza Arłukowicza (40 l.), Edytę Arłukowicz, z obecnym partnerem minister sportu Joanny Muchy (36 l.) Januszem Jankowiakiem (55 l.) oraz żoną byłego ministra skarbu Aleksandra Grada (50 l.) - Małgorzatą Grad (50 l.)? Ano to, że wszyscy nie szczędzili grosza na komitet wyborczy Platformy Obywatelskiej w jesiennych wyborach, a ich życiowi partnerzy dostali posadę w rządzie albo w spółkach Skarbu Państwa.
![]()
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/nepotyzm-w-rzadzie-rodzinna-zrzutka-na-stoki-w-po_276023.html
&&&&&&&&
Piotr Klepczaczko - adwokat, Indywidualna Kancelaria Adwokacka
Zgodnie z art. 231 par. 1 kodeksu karnego funkcjonariusz publiczny popełnia przestępstwo, jeżeli przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. W sprawie wystąpiło zagadnienie, czy nadużycie władzy dotyczy działań funkcjonariuszy publicznych wyłącznie w sferze publicznoprawnej - np. przy wydawaniu decyzji administracyjnych, czy również w sferze stosunków cywilnoprawnych - np. wynikających z umów. Sąd Najwyższy stwierdził, że odpowiednie przepisy kodeksu karnego nie ograniczają odpowiedzialności za nadużycie władzy wyłącznie do sfery publicznoprawnej. Ze stanowiskiem tym należy się zgodzić, zaznaczając, że odpowiedzialność za powyższe przestępstwo w sferze cywilnoprawnej może mieć miejsce jedynie wówczas, gdy funkcjonariusz przekracza uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków w tej sferze w związku z pełnioną przez siebie funkcją.
Wymaga podkreślenia, że do poniesienia odpowiedzialności za przestępstwo nadużycia władzy nie wystarcza stwierdzenie, że funkcjonariusz nie dopełnił obowiązku lub przekroczył uprawnienia. Należy bowiem dodatkowo ustalić, czy funkcjonariusz działał jednocześnie na szkodę interesu prywatnego lub publicznego.
W przypadku braku takich jednoznacznych ustaleń funkcjonariusz mógłby odpowiadać tylko dyscyplinarnie lub służbowo.
***
http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/623233
http://www.diametros.iphils.uj.edu.pl/?l=1&p=cnf4&m=44&jh=1&ih=2



Komentarze
Pokaż komentarze