Powiedział nie co wiedział, ale co chciał, bo o to przecież mu chodziło i... zadowolił Leszka Millera, zadowolnego z tego, że jest fajniejszy od Jarosława Kaczyńskiego, bo ministra panującego sobie miłościwie u siebie na debacie miał.
Tak mi się to przypomniało w oczekiwaniu na zdrowotną debatę Jarosława Kaczyńskiego i PiS.
A że "tropem Kaczyńskiego podążanie" mu nie wyszło - medialnie też - za sprawą "obsuwy" warszawskiej przy budowie metra i najazdu pielęgniarek na stolicę, to trudno powiedzieć, żeby szef lewicowej partii z doświadczeniem z PRL - wyszedł na tym jak mężczyzna, którego według jego własnej maksymy, poznawać trzeba po tym, jak kończy...
A SLD z tą debatą skończył, że ech...marna kopia mistrza K., co pierwowzorem debaty ekonomicznej w III RP jest...
W ciągu 15 lat powinniśmy dogonić rozwój europejskich krajów - to ministra finsnsowego Donalda Tuska wizja Polski jest...
A ja nawet nie wiem, co będzie jutro za rządów Platformy Obywatelskiej i tego ministra co od finansów jest - to czekaj tatka latka mnie nie zadowala, bo żyć to już się chce...
Jan Jacek vel Vincent Rostowski swoje ugrał, znaczy PR zrobił a Leszek Miller i SLD sfinansowali...i tyle w debacie ekonomicznej lewicowej partii Millera Leszka i SLD...

fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta


Komentarze
Pokaż komentarze (2)