Nasze dzieci są gorsze niż te "europejskie". Nie tylko w świadczeniach rodzinnych i dostępie do edukacji, ale także do leków, do opieki medycznej. Jeśli problem dostrzega Grzegorz Kucharewicz z Naczelnej Rady Aptekarskiej, to gdzie oczy i mózgi rządzących są.
Czy świadomie dyskryminują polskie dzieci choć do Europy sami pchają się...I czy świadomie szkodzą polskim dzieciom - a jeśli tak, to dlaczego bezczynnie organizacje dziecięce przypatrują temu się...
I ten rzecznik co to ma być od dbania o prawa dzieci...I ten Jurek Owsiak, co raz w roku głośno gra na portfelach i uczuciach Polaka i Polki i ich dzieciaka...
I nie trzeba wypowiedzi na debacie zdrowotnej PiS naczelnego aptekarza, by wiedzieć, że w Polsce źle dzieje się - choć dobrze, że taka debata jest, bo kto chce może posłuchać, żeby zrozumieć, że naprawdę niedobrze dzieje się...
No to pytam merytorycznie:
Dlaczego nasze polskie dzieci nie mają bezpłatnych leków do 18. roku życia, jak w innych krajach jest...
Dlaczego choćby, jak sugeruje naczelny aptekarz RP, do roku 7. taką bezpłatną receptą nie można objąć polskie dzieci...
Dlaczego rodzice płacą za ważne i potrzebne szczepienia, choć to w pakiecie prozdrowotnym dziecka powinien mieć...
Dlaczego potwierdzenia ubezpieczenia dla dziecka wymaga się - jeśli w prawie napisane jest, że dziecko do 18. roku życia bezpłatną opieką objęte jest...
Odpowiedzi na te pytania oczekuję od Donalda Tuska w tym jego pseudoexpose, na 12 października szumnie zapowiadanym ku pokrzepieniu serca jego...bo mojego to nie...mnie trafia to - co, każdy wie...bo jak rozumny to jego też...
A że to wszystko znane jest tylko pomijane milczeniem, że niby władza wiedzy nie ma - to poniższy tekst zacytować chce:
Nie każdy o tym wie. A wielu z nas zapomina w stresie, kiedy nagle potrzebna jest dziecku pomoc lekarska. DZIECI MAJĄ PRAWO DO BEZPŁATNEJ OPIEKI ZDROWOTNEJ!
Dzieci mają prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej!
W praktyce oznacza to przede wszystkim fakt, że żadna rejestratorka nie ma najmniejszego prawa zażądać od nad jakiegokolwiek „dowodu ubezpieczenia” dziecka lub naszego własnego. Ani tym bardziej odebrać nam możliwości kontaktu z lekarzem, na podstawie „braku udokumentowania ubezpieczenia dziecka”. Nie dotyczą nas również różne wymyślne procedury stosowane przez kolejne ośrodki medyczne, które łaskawie „pozwalają” na późniejsze dostarczenie książeczki ubezpieczeniowej czy RMUA.
"Z najwyższym niepokojem przyjmuję informacje o przypadkach uzależnienia udzielenia świadczeń zdrowotnych dzieciom od okazania dowodu ubezpieczenia zdrowotnego rodziców lub opiekunów prawnych" informuje Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.
Przypomniał (zwłaszcza lekarzom i innym pracownikom służby zdrowia), że „dzieci, posiadające obywatelstwo polskie i mieszkające na terytorium Polski, z mocy prawa są uprawnione do korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Żadne dziecko, zwłaszcza chore, nie może spotkać się z odmową leczenia ani udzielenia innego świadczenia medycznego, tylko z tego powodu, że matka tub ojciec nie mogą okazać dowodu ubezpieczenia zdrowotnego”
Prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej gwarantuje dziecku konstytucja, Konwencja o prawach dziecka oraz konkretne ustawy.
"Rok 2012 został uchwalony przez Sejm Rokiem Janusza Korczaka, lekarza, który leczył dzieci bez względu na to, czy były bogate czy biedne i który nigdy nie odmawiał pomocy żadnemu dziecku. Ten przykład staje się dziś szczególnie aktualny"podkreślił rzecznik.
Pamiętajmy o naszych prawach szczególnie teraz, kiedy kolejne „reformy” odzierają nas z godności i możliwości decydowania o życiu, edukacji a nawet zdrowiu naszych dzieci.


Komentarze
Pokaż komentarze