Dlaczego człowiek nie rozumie, że jest zakałą?Wypiera tę oczywistość, bo ją zna, ale się boi tej prawdy o nim?Dlaczego człowiek mówi, że deszcz pada, kiedy plują mu w oczy? Dlaczego człowiek boi się odpowiedzialności za swoje czyny, decyzje, zaniechania szkodliwe dla innych? Dlaczego Donald Tusk jest zakałą, choć huby na jego drzewie nie chcą zakały z życia publicznego znieść?
Wstyd mi Panie Premierze za Pana. Wstyd mi przed własnymi synami, bo oni wizerunek innego faceta mają...odpowiedzialnego i uczciwego wobec nich...
A Pan przekaz daje, Pan uczy społeczeństwo, że facet to zakała, że "facet to świnia", że facet honor to w fafjusie ma... Zapomina Pan tylko o tym powiedzieć dobitnie - jestem zakałą i fajfusem, który chowa się za plecami innych, który zeszmaci się za cenę władzy, który sprzeda przyjaciela, by swój tyłek na stołku trzymać.
Wstyd mi za Pana, bo oto postanowił Pan schować się za plecami kobiety i ją na tarczy podać społeczeństwu, temu miedzynarodowemu też...Bo Pan taki fajny jest, taki szybki, zdecydowany i konsekwentny...Bo Pan tak podły jest...
Czy to Joanna Mucha powinna z rządu odejść? Nie, nie, nie...Nawet, jeśli siadła na stołku, bo Pan jej kazał. Czego bała się, że nie wypowiedziała Panu posłuszeństwa? Wszak wykształcona jest i inteligentna...Czym Pan trzyma za mordę swoich kolegów, bez których Pana nie ma...Czy Pan to wie...Kto za Panem stoi, że platforma się boi, powiedzieć Panu - nie! I dość!
To Pan powinien odejść, bo to Pan rząd tworzy i ministra powołuje, a więc ręczy za niego...To Pan kopie gałę, kopał znaczy, bo od posadowienia się z Milewskim to już chyba nie...nie słychać o harataniu dla odprężenia...no bo odprężenia nie ma...Co rusz to cios w Pana zimny łeb...
Wściekła jestem, że jakaś grupa, która na Pana poddaństwie robi interesy wszelakie - działała na szkodę moją a i Pana też...bo Pan myśli, że Panb fajny jest a Pan fajfus jest i cześć...
I zakała narodu polskiego - Pan jest i cześć...
I powiem Panu, że chodzi za mną pewne zdarzenie z roku 2009. Opowiem, bo warte tego to jest...
Było lato 2009 roku. Codziennie spotykałam starszego mężczyznę z pieskiem. I pewnego dnia ten człowiek, ni z tego ni z owego, widząc u pewnej kobiety prawdę michnikowską, zagadnął mnie i rzekł: ja to Pani powiem, że jak tego Tuska ktoś nie zastrzeli to życia w kraju nie będzie. Gdybym młodszym był to sam był to zrobił...żeby ludzi uwolnić od złego. Znam go - to wiem...Wspomni Pani moje słowa...A ja za stary już jestem...
I nie ma dnia, żeby owego Pana z pieskiem nie wspomniała. Jak Damy z łasiczką...Ku potomnym ona jest, jak dla mnie słowa owego Pana z pieskiem.
Słowa tego mężczyzny wyryły się w pamięci mej...I nie była to mowa nienawiśći, naładowana agresją, podniesionym głowem wypowiedziana...smutek płynął z ust Pana z pieskiem, bo jak zakończył On swą myśl: Polakiem jestem i strasznie mi źle z tym, że taki człowiek zniszczy kraj i ludzi...
Czy nie miał racji, Panie Premierze...Siądź Pan raz na tyłku spokojnie i sam sobie odpowiedz: Donaldzie, czyś Ty zakałą jest czy nie...
P.S.
przepraszam moi Drodzy Goście za afekt mych słów, ale jak usłyszałam o kolejnej ofierze składanej, by Donkowi żyło się lepiej, to mi się zagotowała krew.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)