iluminacja iluminacja
352
BLOG

Spotkałam w czwartek gromki śmiech

iluminacja iluminacja Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Czwartek, godzina 16.30. Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej. Czekam na zaplanowaną w sierpniu wizytę u specjalisty. Prawdziwego najprawdziwszego, co to na zegarek nie patrzy, po dziesięciu minutach drzwi nie otwiera i nie wyrzuca, nie zniecierpliwa się, skierowania daje, ma czas i empatii sporo też. Naprawdę taka Pani Lekarz jest. Policzyłam głowy jak Donald Tusk podczas wykopywania za drzwi parlamentarne Jana Olszewskiego i wyszło mi, że o godzinę 20.00 zahaczę. Ale warto - pomyślałam i gazetę wyjęłam. Kto mnie czyta, ten wie, jaką.

Nagle na korytarzu pojawia się wiadro na kółkach a tuż za nim Pani z wyrokiem na pracę, z mopem w ręku ale takim szerokim. Nie wiem, jak ten osprzęt się nazywa fachowo. Nie praktykowałam to mam prawo nie wiedzieć. Obserwuję. Pani z wiadrem podąża do gabinetu po mojej lewej stronie. Otwiera drzwi. Prywatny tam przyjmuje.

- Panie doktorze, ja wejdę i zrobię - informuje...nie, nie pyta, czy może...wchodzi i decyduje...

Budzi zainteresowanie. Obserwatorów przybywa. Pani z wiaderkiem na kółkach niewzruszona podchodzi do "moich" drzwi.

- Kto teraz wchodzi - pyta.  - Ja - nieśmiało odpowiada starszy mężczyzna. - No to Pan poczeka. Ja wejdę - nie pyta, decyduje. 

Otwierają się dzrwi. Wychodzi pacjentka. 

- Proszę - woła Pani Doktor kolejnego pacjenta. - Teraz ja wchodzę Pani Doktor - nie pyta, decyduje Pani z wiaderkiem.

Pani Doktor milczy. Pacjenci rozglądają się po sobie zdziwieni... Pani Doktor nie protestuje.

Mija chwila. napięcie rośnie. Czekamy...

Wychodzi Pani z wiaderkiem.

- Nogi do góry - nie prosi, rozkazuje.

Niektórzy podnoszą. Ja nie. I paru innych także samo. 

- Nie, to nie... ciach, ciach środeczkiem przeleciała, z fartuszka ściereczkę wyjmowała, kiedy plamę na podłodze spotkała - schyliła się, przeczyściła - choć w wiaderku wodę miała i odpowiedni sprzęt.

- Nowe technologie wdraża - wysłuchuję komentarza.

- Za komuny to w szpitalu szatniarz rządził...hehehe - słyszę śmiech.

I kiedy to obserwowam, to w duchu ze śmiechu się zwijałam...a na twarzy zagościł u mnie lekki uśmiech...

Pani z wiaderkiem niczym premier rządzi na swoim poletku, nie pyta a decyduje i rozkazuje... i za nic w pracy nie odpowiada - za czystość i rzetelność na pewno nie...po łebkach, szybciutko odwala robótkę, nie schyla się, nie przesila, nie markuje pracy choć tylu patrzy... z miną kamienną robi jak chce...ech...pusty śmiech...   

   

iluminacja
O mnie iluminacja

Uśmiechnięta i szalona jednego dnia, nostalgicznie zamyślona drugiego. Kochająca ludzi i nienawidząca ich jednocześnie. Ludzie i życie nauczą Cię rozumu - mawiała moja babcia. I miała rację... Niestety... Iluminacja ma wiele znaczeń. Dla wielu jest tylko "zjawiskiem aha". Dla równie wielu psychologia poznawcza, to nie wszystko. Dla mnie też...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości