i rewelacja o obecności czegoś, czego nie miało być, a było - także nie. Tyle miesięcy stał sobie Tupolew bliźniak w Polsce, śmiano się z wersji o udziale jego w zdarzeniu 10 kwietnia 2012 roku, potem nikogo już nie interesował, aż tu nagle, ni z gruszki ni z pietruszki, pach i jest...wow...sensacja. Znalał się materiał, który może a nie musi wybuchowym być.
Prokuratura znów mówi o materiale wyysokoenergetycznym, którego dotąd nawet na Tupolewie nr 101 z katastrofy smoleńskiej nie było.
Od kliku dni zastanawiałam się nad 102 i nagle bomba z tym właśnie Tupolewem wybuchła, czy eksplodowała - w każdym razie news nagle jest, choć nic nie wskazywało, że będzie.
Taka niespodzianka na pięciolecie rządów bohatera narodowego 3RP Donalda Tuska, którego słuchają wodzowie Niemiec i Francji. Tylko Anglik nie daje się. Ale facet się nie zna na tym, że nasz premier jest naj, naj, naj...
Tupolew nr 102. Dziwna sprawa. Nic bowiem do dziś nie wskazywało, że samolocik bliźniczek będzie w zainteresowaniu służb, które przekonywały wielokrotnie, że wszystko już wyjaśniły przecież...
A tu, a kuku, wcale, że nie...Materiał niewybuchowy, nie trotyl, w niewiadomych okolicznościach osiadł w Mińsku Mazowieckim. I to akurat na Tupolewie tym nie ze Smoleńska. Takie zrządzenie losu.
A może ktoś podrzucił? Putin, Kaczyński czy Macierewicz?
Jak znam życie, już wszysko jest obcykane na potrzeby tv i narodu.
Historyjka opracowana, tylko nie wiem - nocą przy trzepaku, w redakcji "Rzeczpospolitej" czy w jakimś pędzącym zwierzęciu hazardwym. A może nie.
Śmiać się chce. Zwyczajnie śmiać mi się chce.
Tylko dlaczego się nie śmieję...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)