W zasadzie mają rację. Nie wpisują się w miasto. Gołym okiem widać różnice. Nie tylko architektoniczne. Mieszkańcy są tam inni. Kto był i poznał wie, o czym piszę. I wcale nie mam na myśli, że gorsi. Nic więc dziwnego, że Nowa Huta nie chce być dzielnicą Krakowa. Nowa Huta chce być wolnym miastem. Nowa Huta chce autonomii. Czyżby zaraziła się od Śląska? O autonomię zabiega Autonomiczny Ruch Nowa Huta Wolne Miasto. Dlaczego? Bo mieszkańcy czują się zaniedbywani przez władze Krakowa, które ponoć nie inwestują w dzielnicę i traktują po macoszemu.
I znów, jak przed laty, przez kraj rozlega się o Nowej Hucie piosenka. A pewna blogerka z Krakowa ani słowem nie protestuje przeciwko głoszeniu kłamstw, że Kraków wolnością nie stoi. Może gdyby hasło rzucił premier Donald Tusk, to nad sprawą Krakuska pochyliłaby się. I nad budżetem na rok przyszły królewskiego miasta, według którego - zdaniem inicjatorów akcji - jedyną inwestycją z użyciem nazwy "Nowa Huta" będzie remont ulicy Mogilskiej, łączącej Kraków z tą dzielnicą. - Kpina - twierdzą inicjatorzy i zapowiadają manifestację pod siedzibą prezydenta miasta.
Jakiś powód musi być poczucia zniewolenia przez władzę. Wszak jeszcze niedawno wstydem było dla Krakusa wjechać do Nowej Huty, gdzie żyje socjalistyczny plebs.
Co na autonomiczny pomysł władze Krakowa?
Traktują go jako happening artystyczny.
Takiego określenia nawet Donald Tusk dotąd nie wymyślił.
"Pierwszym przejawem działalności ruchu na rzecz wyodrębnienia Nowej Huty były mecze charytatywne rozgrywane przez drużynę Stal Nowa Huta w tym sezonie letnim. Zawodnicy na koszulkach mieli hasło Nowa Huta Wolne Miasto." Podaje PAP.
Nowa Huta ma dość. Obraża się na Kraków i chce odejść
Mieszkańcy Nowej Huty chcą odłączenia tej dzielnicy od Krakowa. Twierdzą, że w kategoriach urbanistycznych jest ona doskonalsza niż jakakolwiek inna część Krakowa. Tymczasem, jak mówią, przez krakusów jest traktowana po macoszemu.
www.dziennik.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (24)