Wpadałm dziś do zaprzyjaźnionej kobietki, a ta przy kuchennej robocie w "Pytanie na śniadanie" zagląda mniej, a częściej słucha. Nie mogłam wyjść z podziwu, że i przy śniadaniowych bzdetach nie odpuszczono korupcji, na przykładzie kardiochirurga i sędziego. Ależ zabrzmiało...Jak wypracowanie szkolne. Brakuje tylko charakterystyki porównawczej obu panów, jak nieprzymierzając np. Supermena i Spider-Mena.
Dzisiaj gwiazdorzyli Anna Popek i Michał Olszański. "Doktor Mirosław G. wybitny specjalista, który uratował setki ludzi, a którego kariera została zachwiana przez widowiskowe aresztowanie został oczyszczony z najpoważniejszych zarzutów. Skazano go natomiast za przyjmowanie korzyści majątkowych. Czy dowody wdzięczności dla lekarzy to w większości standardowa procedura? Co jest, a co nie jest łapówką zastanawiamy się z mec. Joanną Sochacka i Romualdem Krajewskim chirurgiem z Naczelnej Izby Lekarskiej".
I cóż takiego powiedział Pan Chirurg? Potępił wprost i bezwarunkowo wręczanie pieniędzy lekarzom? Tylko w przypadku, jeśli akt ten uzależania udzielenie świadczenia medycznego, np. przed operacją, przyjęciem do szpitala itd. Bo to oczywista korupcja jest. Dowód wdzięczności "po" - tu jednoznacznej wypowiedzi medyka nie było, bo lekarze nie są od ustalania, co jest dowodem wdzięczności a co nie.
Zaskoczyło mnie to, przyznać muszę uczciwie. Oczekiwałam bowiem jasnego przekazu, że pacjenta rolą nie jest wynagradzanie lekarza, któremu płacone jest za wykonanywaną pracą. Jeśli za mało, to do Bartosza Arłukowicza i do Donalda Tuska na skargę niezadowoleni skierować swe kroki powinni. Można też na kasę do Biedronki przejść, albo do innego Tesco. Tam łapówek nie dają i problemu z korupcją kasjer nie ma.
Oczekiwałam takiego przekazu, jaki płynie od sędziego Igora Tuleya - mimo krytycznej oceny Jego postawy -który orzekł, że wbrew stanowisku Prokuratury, dowodem wdzięczności nie mogą być drogie książki, alkohol, a tym bardziej pieniądze, których lekarz Mirosław G. nie miał prawa przyjmować od pacjentów albo ich bliskich, bo tak uzyskane korzyści muszą być oceniane jako nienależne i niegodziwe.
Czy to nie dotarło do Naczelnej Rady Lekarskiej i chirurga obecnego w studio?
Romuald Krajewski:
- Oceniamy, że jest to zamieszanie, ponieważ próbujemy uregulować dziedzinę, która jest pewną tradycją i usiłujemy zastosować prawo do zwykłych relacji międzyludzkich. Sądzimy, że to nie jest dobre, dlatego, że relacje między pacjentem a lekarzem są w znacznym stopniu oparte na zaufaniu i o ile jasno wiadomo, co jest łapówką, co jest korupcją, to wyrazy wdzięczności pacjenci składają i nadal chcą składać. I trudno sobie wyobrazić, Pani Redaktor, że jak przyjdzie Pani do mnie i będzie Pani chciała wręczyć kwiatki, to ja będę prosił Panią o fakturę, czy te kwiatki nie mają nadmiernej wartości.
Anna Popek:
- Panie Doktorze. Kwiatki kwiatkami, ale przecież bardzo często było tak, że ludzie trafiali do szpitala, czy trafiali na jakieś zabiegi, dopiero po wpłaceniu czy ofiarowaniu lekarzowi pewnych dóbr. Sama w rodzinie miałam niedawno, parę dni temu, taki przypadek: osoba, która przyszła do szpitala, zgłosiła się, usłyszała, że nie ma miejsca, po czym lekarz zapytał, co Pani proponuje? Pytanie zawisło w próżni. Oczywiście nie padła odpowiedź. (...)
Prawnik i lekarz zgodzili się, że nie da się jasno określić granicy, co jest korupcją a co nie. Raz jeszcze podkreślić muszę, że nie padła jasna odpowiedź lekarza, czy wręczanie pieniędzy w dowód wdzięczności jest właściwe, czy nie. Potępił jednak uależnianie wykonania świadczenia, które pacjentowi się należy od jakiejkolwiek korzyści, nawet minimalnej i nazwał to korupcją. Nie wysilił się, bo nic innego powiedzieć w tym zakresie akurat nie mógł.
Prawnik natomiast dokonała głębszej oceny i stwierdziła m.in., że w publicznej służbie zdrowia, gdzie pacjent ma opłacone świadczenia, pieniądze nie powinny wchodzić w grę. Kto chce płacić powinien udać się do prywatnych placówek. W publicznych kwiaty są jedyną dopuszczającą formą wdzięczności.
Pytanie:
Czy wobec powyższego, przyjmowanie pacjenta przez lekarza w jego prywatnym gabinecie, by w konsekwencji przyjąć go do publicznej placówki, gdzie lekarz ów pracuje i np. jest ordynatorem, będzie korupcją? Wszak w publicznej placówce ten lekarz pieniędzy nie weźmie.
Brak jasnej odpowiedzi chirurga odnośnie dowodów wdzięczności jest dla mnie odpowiedzią. Dyskutujmy na ten temat, bo dlaczego lekarz ma odpowiadać na to, co pacjent powinien mu dać jako wyraz wdzięczności - to unikanie oficjalnego potępiania brania pieniędzy od pacjentów, nawet w dowód wdzięczności.
*
cała rozmowa godna uwagi, zwłaszcza odpowiedź na pytanie, czy łapówką jest wręczanie koperty po wyjściu ze szpitala lub po zabiegu, czyli post factum:
http://www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/wyrok-w-glosnej-sprawie-dr-g/9660572


Komentarze
Pokaż komentarze